Sport.pl

ATP World Tour Finals: Półfinał wciąż jest blisko

Masters w Londynie: Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski przegrali w drugim meczu grupowym z Maheshem Bhupathim i Markiem Knowlesem 6:3, 3:6 i 7:10 w super-tie-breaku. Wciąż są jednak o krok od półfinału.
Polacy zaczęli swój drugi mecz w hali O2 nad Tamizą perfekcyjnie. Przede wszystkim świetnie serwowali - Matkowski posyłał piłki za siatkę z prędkością ponad 230 km/godz, a leworęczny Fyrstenberg ustępował mu pod względem siły ognia tylko nieznacznie. Pewny serwis pozwolił rozstawionym z ósemką Polakom kontrolować sytuację i szukać szans na przełamanie. Udało się w szóstym gemie.

Polacy dowieźli prowadzenie do końca, ale w drugim secie doświadczeni rywale zagrali znacznie lepiej. 36-letni Hindus Bhupathi i 38-letni Knowles z Bahamów (nr 3) to chodzące legendy gry deblowej. Ze sobą grają od niedawna, ale w sumie z różnymi partnerami przez kilkanaście lat wygrali blisko 100 turniejów i zarobili 10 mln dol.

- Nie umieliśmy do końca utrzymać rytmu gry. Serwis i return w pierwszym secie funkcjonował idealnie, ale potem nie było już tak dobrze. Do tego przytrafił się nam jeden słabszy gem serwisowy i dlatego przegraliśmy drugiego seta - opowiadał Matkowski. Ten słabszy gem przytrafił się Fyrstenbergowi, który w całym drugim secie wprowadzał piłkę do gry nieco słabiej niż na początku. Bhupathi i Knowles wykorzystywali każdą chwilę zawahania Polaków i nie oddali prowadzenia już do końca seta, a w rozgrywanym do 10 punktów super tie-breaku też zagrali po profesorsku. Od razu odskoczyli na 5:0 i mimo szaleńczej pogoni Polaków nie dali się dogonić. - Zdecydowało kilka piłek, ale to był bardzo dobry i równy mecz - podsumował Matkowski.

Półfinał ciągle blisko

Polacy, którzy w pierwszym meczu w grupie A pokonali rozstawionych z jedynką Daniela Nestora i Nenada Zimonjicia, wciąż są poważnymi kandydatami na awans do półfinału (z grupy wychodzą dwie pary). W ostatnim spotkaniu w czwartek zagrają z Czechem Frantiskiem Cermakiem i Słowakiem Michalem Mertinakiem (5). - Zwycięstwo zapewni nam awans. Jeśli zagramy na takim poziomie jak dziś z Bhupathim i Knowlesem, o wynik jestem spokojny. Cermak i Mertinak debiutują na Masters, a z doświadczenia wiemy, że taki pierwszy występ jest bardzo trudny - mówił Matkowski, gdy jeszcze nie widział, że wieczorem czesko-słowacki duet tak jak Polacy ograł Nestora i Zimonjicia. Oznacza to Kanadyjczyk i Serb nie mają już szans awansu, a Czech i Słowak awansują, o ile ograją Polaków.

W półfinale Fyrstenberg i Matkowski mogliby się teoretycznie spotkać z Łukaszem Kubotem i Oliverem Marachem. Polsko-austriacka para pokonała poniedziałek w pierwszym meczu w grupie B 6:4, 7:6 (7-3) Czecha Lukasa Dlouhego i Leandera Paesa. - Wiele czołowych par nie zna nas dobrze i nie wie, jak przeciwko nam grać. Staramy się to wykorzystać. Gramy nietypowo, bo z głębi kortu, co nie ułatwia rywalom zdobywania punktów. Do tego obaj dobrze serwujemy i potrafimy kończyć wymiany wolejem - powiedział PAP Kubot po tamtym meczu. W środę Polak i Austriak zmierzą się o 13.30 z Białorusinem Maksem Mirnym i Andym Ramem z Izraela (7).

W singlu wygrał Novak Djoković, ale męczył się straszliwie z Nikołajem Dawidienką. Ich mecz skończył się w poniedziałek niemal o północy londyńskiego czasu (1 w nocy w Polsce). We wtorek równie ciężką przeprawę z Fernando Verdasco miał Juan Martin del Potro, który potrzebował blisko trzech godzin, aby pokonać Hiszpana.

W windzie z Roddickiem

Polacy są najliczniej reprezentowaną grupą w Londynie, gdzie na koniec sezonu gra ośmiu najlepszych singlistów i par deblowych roku (pula nagród 4,5 mln dol.). Zauważają to m.in. angielscy komentatorzy. "To był wielki rok dla polskiego tenisa. Mają trzech zawodników na Masters, a Łukasz Kubot odnosił duże sukcesy także w singlu" - mówił jeden z nich.

Wielki tenis towarzyszy Polakom w Londynie na każdym kroku. Cała trójka mieszka w tym samym hotelu, gdzie Roger Federer, Rafael Nadal czy Novak Djoković. Na korty są wożeni jak inne gwiazdy specjalną łodzią po Tamizie (żeby nie stać w korkach). Matkowski i Fyrstenberg opisują między innymi w swoim blogu (Frytamatka.blox.pl), jak spotkali w windzie Andy'ego Roddicka, który choć w Masters nie gra, to przyjechał nakręcić reklamówkę swojego sponsora Lacoste. Piszą też, że dla tenisistów organizatorzy są w stanie załatwić stolik w każdej restauracji, nawet takiej gdzie normalnie czeka się na rezerwację dwa tygodnie.

Gdyby któremuś z Polaków udało się dojść do finału, byłby to pierwszy taki przypadek od lat 70., gdy w rozgrywanych wówczas w Houston turniejach Masters występował Wojciech Fibak. Dwukrotnie wygrywał w deblu, raz był w finale singla.

Relacja z Masters w Polsacie Sport Extra i Polsacie Sport.

W środę grają. Od 13.30: Ł. Kubot, O. Marach (Polska, Austria, 6) - M. Mirnyj, A. Ram (Białoruś, Izrael, 7); N. Djoković (Serbia, 3) - R. Soderling (Szwecja, 8). Od 20: B. Bryan, M. Bryan (USA, 2) - L. Dlouhy, L. Paes (Czechy, Indie, 4); R. Nadal (Hiszpania, 2) - N. Dawidienko (Rosja, 6).

Fyrstenberg i Matkowski blogują u nas prosto z Londynu - czytaj tutaj »


Więcej o: