Sport.pl

Boenisch na razie dla Polski nie zagra

Trener Franciszek Smuda poleci w weekend do Bremy, by namawiać do gry w reprezentacji Polski byłego piłkarza niemieckiej młodzieżówki. Ojciec Sebastiana Boenischa ocenia szanse powodzenia jego misji na 50 procent.
Nowy selekcjoner chce, by lewy obrońca Werderu Brema zagrał już w otwierających jego kadencję sparingach z Rumunią (14 listopada) i Kanadą (18 listopada). Jasno zadeklarował to na wczorajszej konferencji prasowej. Wybór wśród lewych obrońców ma bardzo mały, zwłaszcza że wystawiany przez Leo Beenhakkera Jakub Wawrzyniak odbywa karę dyskwalifikację.

Ale debiut Boenischa w naszej kadrze już w tym roku jest raczej wykluczony. - W konsulacie usłyszałem, że załatwienie Sebastianowi polskiego obywatelstwa zajmie trzy, cztery tygodnie - mówi "Gazecie" Piotr Boenisch, ojciec piłkarza. Nie dodaje, że pozwolić na zmianę reprezentacji narodowej musi - po specjalnej, trwającej kilka dni procedurze - FIFA.

Urodzony w Gliwicach 22-letni Sebastian Boenisch zdobył właśnie z Niemcami młodzieżowe mistrzostwo Europy, ale wciąż się waha, czy wybrać Polskę, czy Niemcy. Smuda ma w niedzielę zobaczyć mecz Bundesligi z Borussią Dortmund i przekonywać piłkarza do gry dla ojczyzny rodziców. Wcześniej selekcjoner zapowiadał, że nie chce naturalizować obcokrajowców, by pomóc kadrze (casus Brazylijczyka Rogera Guerreiro), ale sprawa Boenischa przypomina przypadek Ludovika Obraniaka - Francuza mającego polskie korzenie.

- Porozmawiam z zawodnikiem i jego rodzicami, ale też z dyrektorem Werderu Klausem Allofsem i trenerem Thomasem Schaafem - mówił na wczorajszej konferencji prasowej Smuda. - W pierwszej rozmowie Sebastian nie powiedział mi kategorycznego nie, więc sądzę, że się dogadam. Jeśli on i klub się zgodzą, w poniedziałek przywiozę go na zgrupowanie do Grodziska.

Wcześniej z Boenischem rozmawiał asystent Smudy w kadrze Tomasz Wałdoch (dotąd trener juniorów Schalke), który jeszcze jako zawodnik grał z nim - wchodzącym wówczas do seniorskiego futbolu - w drużynie z Gelsenkirchen. - Widziałem Sebastiana w styczniu, kiedy Werder grał we Wronkach z Lechem. Już tam mi się spodobał, a nawet nie wiedziałem, że to chłopak urodzony w Polsce - powiedział selekcjoner.

O Boenischa PZPN stara się od dwóch lat. Rozmawiano z nim już przed Euro 2008, ale zaledwie 20-letni wtedy gracz zażądał powołania od razu do pierwszej reprezentacji. Leo Beenhakker chciał go najpierw sprawdzić w młodzieżówce i sprawa upadła. - Od tamtej pory namawiamy go, by postarał się o polski paszport, a on nie wybrał się nawet do konsulatu - usłyszeliśmy w PZPN.

Jeszcze niedawno Boenisch bardzo sceptycznie wypowiadał się o grze dla Polski. Czy wskutek zabiegów Smudy i Wałdocha zmieni zdanie?

- Na razie szanse Niemiec i Polski oceniam 50 na 50. Zadecydują kwestie piłkarskie. Sebastian nie będzie miał problemów z grą dla Polski. Kluby też się zmienia, koledzy stają się rywalami. Zanim podejmiemy decyzję, spotkamy się z kilkoma osobami. Nie mogę powiedzieć z kim, ale to dla nas bardzo ważne. Spotkania organizuje agent Sebastiana i dopiero po nich, dobrze przygotowani, usiądziemy do rozmów ze Smudą. Decyzję ogłosimy na początku przyszłego tygodnia - mówi Piotr Boenisch.

Kim jest Sebastian Boenisch? - Czytaj tutaj »