Sport.pl

I liga. Stadion Górnika Zabrze zostanie zamknięty?

W Zabrzu trwa wielkie liczenie strat po meczu Górnika z Widzewem. Według nieoficjalnych informacji ?Gazety Wyborczej? stadion Górnika może zostać zamknięty.
Ranni i zatrzymani po meczu Górnik - Widzew »

W sobotę zakończyła się runda jesienna I ligi, w tym roku rozegrane zostaną jeszcze dwie kolejki z wiosny. Tytuł króla jesieni zapewnił sobie Widzew, który na półmetku sezonu ma aż 6 punktów przewagi nad drugą w tabeli Pogonią Szczecin.

W piątkowy wieczór łodzianie wygrali szlagierowy mecz w Zabrzu, w którym pokonali spadkowicza z ekstraklasy. Dla Górnika była to trzecia kolejna porażka. Legendarny klub spadł na aż czwarte miejsce w tabeli, poza Pogonią i Widzewem, zabrzan wyprzedził rewelacyjny Dolcan Ząbki (hat-trick zanotował Maciej Tataj, który został liderem klasyfikacji strzelców).

W Zabrzu grą swoich piłkarzy rozczarowani są kibice oraz trener Ryszard Komornicki. - U niektórych zawodników nie można tolerować takiego stylu gry. W tym tygodniu musi zapaść decyzja, co dalej. Trzeba jasno powiedzieć, komu się wierzy, a komu nie. Jeśli jest szykowany trener na moje miejsce, to trzeba to jasno powiedzieć - stanowczo stwierdził Komornicki. To zapewne odpowiedź na słowa prezesa klubu, który w jednej z gazet przyznał, że zatrudniony w klubie w roli skauta Jan Żurek "posiada licencję UEFA-Pro i w kryzysowym momencie zawsze może objąć zespół". Zmiany w zespole zapowiedział tymczasem także szef Rady Nadzorczej i wiceprezes Allianz Polska Michael Mueller. On jednak twierdzi, że Komornicki ma sto procent poparcia, a zmiany dotyczyć będą kadry piłkarskiej.

Straty po pojedynku na szczycie liczą także w mieście. Przed i po spotkaniu doszło do regularnej bitwy między kibolami obu klubów. W walkach z chuliganami rannych zostało 11 policjantów oraz 10 pracowników ochrony. Pseudokibice rzucali kamieniami, płytami chodnikowymi, używali metalowych prętów. Ranni policjanci i ochroniarze doznali złamań, urazów głowy, okaleczeń. Do szpitala trafili także kibice, w tym jeden z urazem oka. Nieoficjalne wiadomości mówią także o ranach zadanych nożami. Meczowe burdy przyniosły duże straty materialne. Mecz obejrzało około 16 tysięcy kibiców.

- Skala tego co się stało jest niespotykana. Od 15 lat uczestniczę w policyjnej pracy przy ochronie meczów Górnika, wiele zadym przeżyłem, ale to co stało się w piątek jeszcze nie miało miejsca. To była regularna bitwa między kilkusetosobowymi grupami pseudokibiców obu klubów - mówi Marek Wypych, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Zabrzu. - W poniedziałek policja podejmie odpowiednie kroki w tej sprawie. Komendant miejski wystąpi o wszczęcie pewnych procedur - dodał rzecznik. Według nieoficjalnych informacji policja skieruje wniosek o zamknięcie obiektu Górnika. Funkcjonariusze twierdzą, że pomeczowych zajść można było uniknąć, jednak ochrona nie zapanowała nad wypuszczanymi z sektora szalikowcami Widzewa. Ponadto na obiekt przedostały się wielkie ilości rac, petard, które płonęły w trakcie spotkania. - Wóz straży pożarnej już wjechał na bieżnię, od rac zapalały się serpentyny. To cud, że sędzia nie przerwał meczu - mówi jeden z obserwatorów pojedynku. W niedzielę, mimo święta grupa prokuratorów wykonywała czynności z pojmanymi szalikowcami. Pierwsi z nich dostali postawione zarzuty udziału w bójce o charakterze chuligańskim.

Specjalny serwis Sport.pl o pierwszej lidze »