Sport.pl

Andrzej Gołota - Tomasz Adamek. Polski pojedynek stulecia za tydzień, ale walka już się zaczęła

O co poszło? A o to, że ring nie może być za mały dla Adamka ani za duży dla Gołoty, za śliski dla jednego, za szorstki dla drugiego. Dbałość o szczegóły przed wyjściem na ring to cecha charakterystyczna bokserskich sekundantów. Wolą dmuchać na zimne, bo - jak twierdzą - jeśli ktoś coś schrzani w pierwszym gemie tenisa, gra następną piłkę. W boksie błąd może się skończyć wstrząsem mózgu. Zwłaszcza boks wagi ciężkiej.


Przepisy dopuszczają długość lin po bokach ringu od około 5,5 m do mniej więcej 7,3 m. Mniej więcej, bo rozmiary liczy się w stopach. - Obawiam się, że będą chcieli jak największego ringu - mówi o drużynie Adamka trener Gołoty Sam Colonna. - Nie wierzę, że ludzie Gołoty nie będą wpływać na wielkość ringu - twierdzi trener Adamka Andrzej Gmitruk.

Dlaczego to takie ważne? Pięściarz, który jest bardziej ruchliwy, czyli według nomenklatury bokserów "dobrze chodzi na nogach", wolałby ring większy. Jest gdzie uciec przed szarżującym rywalem. Czyli chce tego Adamek (98 kg).

Pięściarz wolniejszy, bardziej statyczny, a zwłaszcza taki, który dysponuje przewagą siły, wolałby walczyć w mniejszym ringu, gdzie łatwiej mu dorwać naprzykrzającą się "muchę". Czyli chciałby tego Gołota - liczy już sobie 41 wiosen, waży 112-115 kg i manewruje w ringu z gracją lotniskowca.

Co na to organizator walki? - Ring jest sześciometrowy i koniec, kropka.

Sześciometrowy, czyli mały. Gołota ma przewagę.

W zwyczaju są też kłótnie o rękawice. Gołota woli cienkie, reyesy - idealne dla pięściarzy dysponujących potężnym ciosem. Obity reyesami rywal jest po walce tak opuchnięty, że - jak powiedział kiedyś wielki mistrz boksu Muhammad Ali - "musi użyć łyżki do butów, aby założyć kapelusz".

Everlasty najchętniej wybierają słabsi fizycznie przeciwnicy, bo są bezpieczniejsze. Choć ważą tyle samo - przepisowe 10 uncji - mają więcej wykładziny z końskiego włosia i dzięki temu są bardziej miękkie.

Obaj bokserzy show w Łodzi zgodzili się w końcu na everlasty. Prawdę mówiąc, dla autora tego tekstu, który w zeszłym roku stoczył trzyrundowy sparing z Adamkiem, akurat spór o rękawice wydaje się wydumany. Przy sile pięściarzy wagi ciężkiej różnica między reyesami a everlastami jest tak zniuansowana jak wybór, czy lepiej zderzyć się z pociągiem, czy z tirem.

Była jeszcze wątpliwość, czy pojedynek ma być 10-, czy 12-rundowy. Opór obozu Gołoty w tej sprawie był łagodny. No bo jakie argumenty przeciw może mieć bokser, który w przeszłości padał na deski w 53. sekundzie, 35., a nawet w 3. sekundzie walki?

Jak już wszystko zostanie ustalone, można wybrać taktykę. Niby przez dwieście lat nowoczesnej historii boksu wszystko zostało wymyślone, ale Gołota spróbuje zaskoczyć rywala. Zawsze słynął z lewego prostego, ale po kilku ciężkich kontuzjach lewej ręki Gołota ma ją tylko fizycznie i nie jest w stanie wyrządzić nią krzywdy. Będzie więc walczyć prawą.

Na co liczy w pojedynku z osiem lat młodszym i zdrowszym Adamkiem? Nie stawia na finezję. Prawdopodobnie uwiesi się na rywalu po pierwszym gongu, aby zamęczyć go i nie dać mu uciec z uścisku. Wiadomo, z 115-kilowym workiem cementu na plecach kiepsko się tańczy. Nawet takiemu tancerzowi boksu jak Adamek będzie ciężko.

Adamek vs Gołota - polska walka stulecia


Specjalny raport o walce Adamek - Gołota »