Sport.pl

Bojkot PZPN? "Sponsorzy wiedzą, że zawarli umowę z PZPN"

Kolejny sponsor odcina się od PZPN. Tym razem od słów przechodzi do czynów - wycofuje reklamy ze stadionu przed meczem Polska - Słowacja. - Sponsorzy nagle coś zrozumieli i czegoś się przestraszyli. Ale wasze pieniądze i tak trafiają do PZPN - komentuje dziennikarz Sport.pl i Gazety Wyborczej Jacek Sarzało.
W środę tuż przed meczem Polska - Słowacja w Chorzowie (relacja Z Czuba i na żywo od 20.30) Bank Zachodni WBK, jeden ze sponsorów kadry, wycofał reklamy ze Stadionu Śląskiego. "Z narastającą irytacją obserwujemy potęgujący się rozdźwięk między PZPN a kibicami. (...)" - argumentuje. To kolejny sponsor, który zareagował na bojkot kibiców reprezentacji. We wtorek od kontaktów z PZPN odżegnał się producent farb Śnieżka, który w oświadczeniu zaznaczył, że sponsoruje reprezentacje a nie związek.

O co chodzi BZ WBK? Czytaj tutaj »

Co niepokoi sponsorów piłkarskiej reprezentacji Polski? Planowany przez kibiców bojkot środowego meczu ze Słowacją w eliminacjach mistrzostw świata. Podkreślają przy tym, że środki przeznaczają na drużynę narodową, a nie na PZPN i nie utożsamiają się z jego działaniami - co wyjaśnili w specjalnym oświadczeniu.

Czy, aby na pewno? - Gremialne oświadczenia sponsorów piłkarskiej reprezentacji Polski, że nie mają nic wspólnego z PZPN świadczą tylko o tym, że wszyscy oni nagle coś zrozumieli i czegoś się przestraszyli. Ale, niestety, nie tego, że związek szkodzi polskiemu futbolowi, lecz tego, że im samym grozi spadek sprzedaży własnych produktów - pisze na blogu Sarzało .

- Świadczy o tym dość niezgrabna próba przekonania opinii publicznej, że wszystkie te firmy nie mają nic wspólnego z PZPN, dają pieniądze wyłącznie na reprezentację, a umowy podpisywały z agencjami reklamowymi, a nie z działaczami piłkarskiej centrali. Przykro mi, ale to myślenie szalenie naiwne. Na tym przecież polega z jednej strony monopol związku, a z drugiej jego główne źródło dochodów, że zawłaszczył sobie prawa do wszystkiego, co związane z reprezentacją Polski w piłce nożnej.

- I nie ma znaczenia, że rzeczywiście mogliście podpisywać umowę z przedstawicielem agencji. To był PZPN, moi drodzy sponsorzy i dobrze o tym wiedzieliście - przekonuje dziennikarz.

Pol: PZPN tam, gdzie stało ZOMO

- Przyrównywanie bojkotu występu reprezentacji Polski ze Słowacją w Chorzowie do buntu pierwszej Solidarności uważałem za pełne egzaltacji nadużycie. Czy wręcz lekką profanację legendy. Gdzie proporcje, gdzie przyszłe efekty jakie może przynieść bojkot? Ale scena wyjątkowo nam się spolaryzowała, a ilość skojarzeń rośnie lawinowo i nie sposób im nie ulec. Oto rzecznik PZPN, Janusz Atlas niczym rzecznik PRL'owskiego rządu Jerzy Urban nazywa protestujących co prawda nie wichrzycielami i warchołami, ale " wrogami polskiej piłki, którzy próbują terroryzować opinię publiczną". Antoni Piechniczek fanatycznie broni doktryny, chwaląc przegrany mecz za ilość rzutów rożnych i identyfikację zawodników ze związkiem. A prezes Grzegorz Lato bagatelizuje wygłup kapitana kadry i wszelką inna krytykę związku, dając odczuć, że "PZPN i tak się wyżywi"... - porównuje na swoim blogu Michał Pol .

'PZPN to bastion ubeków, kibice jak Solidarność'


Stec: Cichy protest song

- Najpopularniejszy song polskich stadionów "Jeb..., jeb... PZPN" - wybrzmi ciszej niż zwykle, bo kibice od tygodni skrzykują się w internecie, by zbojkotować mecz ze Słowacją. Do wczoraj kupili zaledwie 4 tys. z 40 tys. dostępnych biletów na Stadion Śląski (drugie tyle wzięli rywale), ponad 110 tys. osób podpisało się też pod protestem na internetowej stronie www.koniecpzpn.pl którego pomysłodawcy sprecyzowanego planu na przyszłość na razie nie mają - pisze na blogu Rafał Stec .

- Przeciwnicy akcji argumentują, że bojkot, oficjalnie wymierzony w zarzynających polski futbol darmozjadów z PZPN, zaszkodzi co najwyżej Bogu ducha winnym piłkarzom, którzy również są ofiarami działaczy. I że będącej dobrem wspólnym drużyny narodowej bojkotować nie wolno.

- Niestety, polska piłka nożna wspólną własnością wcale nie jest. Zagarnęli ją bezwzględni, cyniczni i skandalicznie niekompetentni cwaniacy z głowami zabetonowanymi w głębokiej komunie. Futbolowi działacze jawnie, na oczach kibiców, doją dyscyplinę (wynagradzając się po królewsku za nieróbstwo), a selekcjonera reprezentacji szukają zgodnie z pozwalającą zachować wpływy zasadą "nieważne, czy będzie dobry, czy zły, ważne, żeby był nasz". "Nasz" nie znaczy nawet "polski", bo kandydaci zbyt niezależni, także rodzimi, są niemile widziani - dodaje Stec.

Akcja "Pusty stadion" - otwarta wojna z PZPN!


Bojkot meczu Polaków ze Słowakami - prawie pewny »


Więcej o: