Sport.pl

Igrzyska w SLC w TVP: Zadowoleni i rozżaleni

Szefowie sportu w TVP zadowoleni z olimpijskich transmisji. Kibice - rozżaleni.


Telewizja Polska miała bogate plany dotyczące igrzysk w Salt Lake City. Zapowiadano nacisk na transmisje na żywo oraz porządną publicystykę. Zebrała jednak bardzo wiele krytycznych ocen.

- Według mnie zrealizowaliśmy nasze cele - uważa szef redakcji sportowej 1 TVP Robert Wichrowski. - Udało nam się zaprosić planowanych gości, polscy sportowcy mogli wypowiadać się po swoich startach. Były rozmowy z gwiazdami - Ole Einarem Bjoerndalenem czy Andre Kjetilem Aamodtem.

Jak się okazywało, w trakcie olimpiady widzom jednak nie brakowało "gadających głów", mieli natomiast pretensje, że Telewizja Polska niepotrzebnie przerywa transmisje, nie pokazuje najciekawszych relacji, a zamiast obiecywanego "sportu na żywo" raczy widzów powtórkami. TVP, w odróżnieniu od np. telewizji niemieckiej oraz od tego, co robiła w przeszłości, nie dostosowała swojej ramówki do olimpiady. Odwrotnie, próbowała wcisnąć igrzyska pomiędzy stałe programy. Dobry przykład to wieczór, gdy startowała Jagna Marczułajtis. Ze stokiem snowboardowym łączono się kilka razy, przerywając programy Jedynki, w tym "Randkę w ciemno" i "Wiadomości". A w Dwójce szedł w tym czasie kolejny odcinek "Czterech pancernych".

- Jedyne, czego mi żal, to to, że nie było więcej czasu antenowego na igrzyska - komentuje Wichrowski. - Przez wiele lat zarzucano telewizji brak publicystycznej części sportowej relacji. Mówiono, że zawody pokazujemy tylko od gwizdka do gwizdka, bez żadnych refleksji i ocen. Teraz tak nie było. Jednak wszystkich nie można zadowolić. Pokazywaliśmy starty Polaków, wiele relacji na żywo, a na dodatek wszystko było powtarzane. Pojawia się pytanie: czy np. lepiej pokazać o pięć minut dłuższą relację z narciarskiego free stylu, gdzie nie ma polskich zawodników, czy lepiej dać o pięć minut dłuższą dyskusję na temat startu któregoś z Polaków?

Wielu telewidzów skarżyło się, że igrzyska musiało oglądać "na żywo" w stacjach zagranicznych.

- Dzięki satelicie oglądałem relacje z igrzysk w innych stacjach - mówi Wichrowski. - Amerykanie postawili np. wyłącznie na swoich sportowców, a włoska RAI, która mocno zainwestowała w tę imprezę, pokazywała ją od przypadku do przypadku w kanale Rai Sport, przerywając transmisje walkami zapaśniczymi kobiet i meczami piłki nożnej pań. A przecież to oni za cztery lata będą mieli igrzyska i to powinno ich interesować. Tylko Niemcy prezentowali zdecydowanie więcej od nas relacji z SLC. Ale przyłóżmy do tego odpowiednią miarę. ARD i ZDF poniosły większe nakłady - finansowe, ludzkie, techniczne - a poza tym oni mieli pięć razy więcej sportowców i zdobyli ponad 30 medali. Nas reprezentowało 30 osób i wywalczyliśmy dwa medale.

Czy więc, zdaniem Wichrowskiego, kibice powinni czuć się zadowoleni? Czy jest szansa, by TVP pokazała sportową imprezę tak, by widzowie byli zadowoleni?

- Raz odbieramy telefon: pan X mnie drażni, bo się za dużo uśmiecha. I zaraz potem następny: ten pan X to jakiś gbur, coś mało się uśmiecha. My wsłuchujemy się w głosy opinii publicznej, reagujemy na krytykę, ale musimy znaleźć w tym wszystkim złoty środek - mówi Wichrowski. - Pewnego razu część widzów miała pretensje, że niepotrzebnie przerzuciliśmy relację z pierwszego do drugiego programu, a inni dzwonili, że powinniśmy zrobić to wcześniej, bo dzieci już czekają na "Dobranockę", a ta została opóźniona o dziesięć minut. Mogliśmy pokazywać więcej olimpiady, to fakt - tylko co powiedzieliby, ci którzy nie interesują się sportem? Pewnie uważaliby, że aż tyle relacji to duża przesada - kończy Wichrowski.

Telewidzowie: Igrzyska bez życia

W czasie całych igrzysk w redakcji odebraliśmy setki sygnałów - telefonów, listów, maili, wpisów na forum dyskusyjnym www.gazeta.pl - skarżących się na sposób pokazywania imprezy przez TVP. Oto kilkanaście z nich:

bigbrada: Włączyłem TV, żeby pooglądać olimpiadę i co widzę? Zamiast jednej z trzech trwających właśnie konkurencji pokazują powtórkę ceremonii otwarcia. Nie mogli puścić tej ceremonii wcześniej, kiedy jeszcze nie było zawodów?

dżeJ: Sobotni wieczór, Jedynka - nędzny film "DNA", Dwójka - jakieś kabarety. Co z tego, że transmisje sportowe MUSZĄ być na żywo, a kabaret MOŻNA odtworzyć z taśmy. Ja w tym czasie na ARD obserwowałem oczywiście bieg na 30 km, który w polskiej TVP właśnie teraz, ok. godz 22, leci. Po co dać biegi łyżwiarstwa szybkiego, które teraz trwa? Pewnie wystarczy tylko pokazać bieg 13., w którym startuje Zygmunt.

dżeJ: Kończy się 11. bieg, niedługo startuje Paweł Zygmunt (13. bieg), a teraz jadą jego konkurenci do czołowych pozycji. No, ale TVP oczywiście PRZERYWA TRANSMISJĘ!!! Co ja bym zrobił, gdyby nie niemiecka telewizja.

wrzep: To samo (przerwanko transmisji) było z biatlonem. Sikorze i reszcie co prawda nie poszło, ale pokibicować i pooglądać miał człowiek (nieczęstą, przyznaję) ochotę, a tu połowa zawodów i informacja, że następne studio olimpijskie za godzinę. Wyniki podamy, oczywiście. Bardzo śmieszne! Ale w sumie - nie chcą, żeby ich oglądać, to nie.

mic: Przecież jednak pokazują! To dzięki TVP mieliśmy możliwość śledzić IO i chwała, i cześć publicznej, że wyciągnęła pieniążki i kupiła prawa do transmisji. Jak za kilka lat IO będą w "ogólnodostępnym" Polsacie cyfrowym, to tylko nieliczni będą mogli ponarzekać na Borka, który będzie prowadził studio i relacjonował ze studia zawody.

robi: Tak, i według Ciebie jakość nie obowiązuje, "bo pokazują"? A co powiesz na akcje typu przekazanie wyników końcowych giganta, choć drugiego przejazdu nie pokazali?

bigbrada: Ale czad! Z całej olimpiady na żywo pokazali na razie dwa biegi łyżwiarskie, a na retransmisję dalszej części biegu na 5000 m w łyżwiarstwie szybkim red. Szulc zaprosił na... 2.35. Poza tym wyniki biegu pokażą się w formie napisów w trakcie filmu w TVP1.

ibz: Całe szczęście, że w TVP nie dostali mistrzostw w Korei, bo ze względu na różnicę czasu byśmy obejrzeli finał zamiast rano, to wieczorem...

P2P: Polecam transmisje z olimpiady w wykonaniu amerykańskiej NBC. Otwarcie XIX IO, transmisja na żywo. Wchodzi na stadion reprezentacja Grecji, cięcie - trzyminutowa reklama AT&T. Następne kilka ekip na żywo i następna reklama ok. 3,5 min, i tak przez cały czas. Niedzielny konkurs skoków rozgrywany był ok. godz. 9 rano. W telewizji nie było ani jednej minuty transmisji. Dzięki Bogu, że jest internet i była tam relacja w "Gazecie" minuta po minucie. NBC pokazała skróty w wieczornym bloku reklamowo-olimpijskim. Więc nie marudźcie tak na polską biedną TV. Oni i tak zawsze będą lepsi od najbogatszej amerykańskiej TV.

bigbrada: A teraz przerwali relację w połowie biatlonu o 22.28, żeby pokazać reklamę, aby następnie przenieść się do studia i pokazać pasjonującą dyskusję. Oczywiście należy teraz pokazać magazyn "997". Ja nie rozumiem, czemu nie ma też "Tygodnia na działce" - przecież wiosna tuż-tuż. A biatlon może poczekać do jutra - puści się najwyżej jakiś skrót znienacka, np. o 5.10.



gg: Ja generalnie jestem pod wrażeniem, jak TVP potrafi wszystko zepsuć. Oni nie wiedzą, że jeżeli są igrzyska, to ramówkę się powinno ustawić pod olimpiadę, a nie transmisje z zawodów dopasowywać do ramówki. Poza tym wydaje im się, że jeżeli w danej dyscyplinie nie ma Polaków lub odgrywają niepierwszoplanowe role, to polskiego kibica to nie interesuje. Przykład z dzisiejszego wieczoru: wejście na łyżwiarstwo szybkie, bo jedzie bodajże Świst, po przejeździe słychać tekst: "No to teraz będą już jechać sami najlepsi, oddaję głos do studia w Warszawie". Transmisja przenosi się na biatlon, chwilę sobie strzelają i znów: "I już niedługo się powinno wszystko rozstrzygnąć, ale dostaję sygnał, że musimy przerwać transmisję". Cytaty oczywiście z pamięci, ale w pełni oddają poziom TVP.

Aga: Do godz. 22.30 nie pokazali nawet fragmentu biegu kobiet w biatlonie (a ten skończył się po godz. 20). Młody Dowbor na TVP2 nie chciał powiedzieć nawet po godz. 22, kto wygrał, żeby pozwolić kibicom obejrzeć relację w TVP (jakim kibicom?). Prawdziwy kibic znajdzie inną możliwość poznania wyniku (Polskie Radio dało to na żywo). O godz. 22.30 przerwali relację z biegu biatlonowego mężczyzn na 20 km, mówiąc, że "nasz czas się kończy", a do końca biegu zostało jeszcze kilkadziesiąt minut walki. Później była oczywiście gadana Dowbora z kimś i program "997".

gonzo2: Po zakończeniu kwalifikacji skoków została jeszcze masa czasu na pokazanie NA ŻYWO decydujących momentów z biegu kobiet. Ale dają gadkę-szmatkę ekspertów z bożej łaski i pokazują treningowe skoki m.in. Japończyków.

golek: Echchch, fajnie się oglądało biatlon o 19.25 i nawet było na żywo... Tylko że szczęście trwało jakieś pięć minut...

nanab:  Dziś zmierzyłem czas relacji z biegu zjazdowego do kombinacji. Pokazali przejazdy 4 (słownie: czterech) zawodników i to niecałe! Z przejazdu trwającego 1,40 min pokazali ok. 40 do 50 sekund. W sumie relacja trwała sześć minut, ale trzeba wliczyć w to pokazywanie klasyfikacji na koniec.

Freezer: Dzisiaj mieliśmy występ Jagny Marczułajtis w slalomie, a ci zamiast pokazać, jak jeżdżą konkurentki, to co chwila przeskakiwali na biegi, gdzie Polak się w ogóle nie liczy.

Piotr: Jak mogą tak kłamać w żywe oczy? Drugi przejazd Marczułajtis był ok. 18.35 (obejrzałem go w słowackiej STV2), a oni bezczelnie pokazują przejazd 15 minut później ze znaczkiem NA ŻYWO !!! Przynajmniej by się przyznali, że ważniejsza była dla nich beznadziejna "Randka w ciemno" i pokazują przejazd z odtworzenia. Chyba abonament za luty zapłacę telewizji naszych południowych sąsiadów!

Aamodt: Po co Monika Lechowska tam pojechała? Nie szkoda pieniędzy? Na pięć minut relacji? I to z co drugiej konkurencji? W dodatku z pięciogodzinnym poślizgiem. Może ktoś mnie uświadomi - czy pokazano w końcu supergigant mężczyzn w sobotę? Tak się złożyło, że tego dnia byłem skazany tylko na TVP. Śledziłem wszystkie relacje (nie słuchałem radia, by nie dowiedzieć się wyniku) i nie doczekałem się owego supergiganta. Może coś przeoczyłem? A może na trzy minuty musiałem wyjść do toalety, a wtedy poszła relacja...

Lucas: Wczoraj łyżwiarze dwukrotnie bili rekord świata na 1500 m. Walka i widowisko wspaniale. Szkoda, że nie w TVP.

Aga: Miklas się żalił, że realizator zdjął tablicę z wynikami strzelania podczas strzelania Sikory. Przynajmniej poczuł się tak jak widz, który ogląda relację z zawodów i nagle zabierają mu to sprzed nosa. Bardzo fajna sytuacja.

Kosa: Wczoraj zapowiadali transmisję na żywo ze slalomu giganta mężczyzn, ale byli tak zajęci dyskusją w studiu na temat wyczynów Adasia, że gdy przypomnieli sobie, że Lechowska czeka na stanowisku z transmisją, to okazało się, że przejechało już sześciu zawodników, w tym przyszły złoty medalista!!!

Alek: Kończę, bo Warszawa prosi o oddanie głosu. Zaraz "Randka w ciemno"... wyb. gad