Sport.pl

Stefan Majewski: Kilku zawodników zagrało naprawdę dobrze

- Czasem bywa, że pewne rzeczy które ustalamy przed meczem, w trakcie wychodzą inaczej. zmiany w składzie będą wynikały z samopoczucia zawodników - mówił po meczu Stefan Majewski, selekcjoner polskiej reprezentacji. Polska przegrała w Pradze z Czechami 0:2 i definitywnie straciła szansę na awans do mundialu 2010.
Po przegranym meczu trudno kogoś wyróżnić, choć kilku zawodników naprawdę dobrze. Publicznie pochwalę tylko Wojtka Kowalewskiego, który przeciwko Słowacji nie zagra. Tak umówiłem się z nim i Jurkiem Dudkiem. Gdy ogłaszałem skład, powiedziałem im, że w pierwszym meczu broni Wojtek, a w drugim - ze Słowacją w środę - Jurek. I słowa na pewno dotrzymam. Powołałem dwóch nowych zawodników na pozycję bramkarza i zaczynam budować reprezentację, to obaj powinni dostać szansę. Bo tak jest sprawiedliwie. Pozostałe zmiany w składzie będą wynikały z samopoczucia zawodników. Pozycja bramkarzy jest wyjątkowa, dlatego ogłosiłem swoją decyzję przed meczem.

Błoński: Piłki prosto kopnąć nie potrafią...
Nie bałem się postawić na Piotra Polczaka. Owszem, był przy dwóch sytuacjach po których padły gole dla Czechów, ale do nich w ogóle nie powinno dojść. Źle się ustawiliśmy przy pierwszej bramce, gdzie rywal za łatwo wszedł między obrońców. Później w ogóle nie powinno być dośrodkowania po którym padł drugi gol.

Czasem bywa, że pewne rzeczy które ustalamy przed meczem, w trakcie wychodzą inaczej. Skrzydłowi schodzili do środka, bo chcieli więcej uczestniczyć w grze. Niestety, ułatwiali tym sprawę rywalom, bo zagęszczali środek. Brakowało prostopadłych podań, ale mimo tego stworzyliśmy trzy świetne okazje pod bramką Czecha.

Że oni stworzyli sześć pod naszą? Można z tym dyskutować - te sytuacje, po których padły gole nie były tak klarowne jak nasze. Mieliśmy mnóstwo rzutów rożnych, ale one nic nie dały. Przynajmniej spróbowaliśmy grać do przodu. Mogliśmy stanąć na własnej połowie, tylko się bronić i zagrać na 0:0. Nie tego chciałem, nie tak chcę budować drużynę.

Nie będę narzekał na zespół, bo miałem tylko pięć dni. Próbowałem coś zrobić. Nie wyszło. Może w następnym spotkaniu się uda?

W porównaniu z meczem na Słowenii, mieliśmy trzy okazje pod bramką rywali i sporo stałych fragmentów. Gra ofensywna nie wyglądała tak, jakbym chciał, ale nasz pomysł nie poległa tylko na obronie. Do poprawy i uporządkowania jest przede wszystkim gra defensywna. Nie chodzi o zmiany personalne, ale o zrozumienie i zgranie poprzez treningi.

Iwański? Na pewno nie był najsłabszy na boisku.

Nie jedziemy na mundial to jest ogromna strata i żal. Nie ma co płakać, trzeba zastanowić się co i jak zrobić, żeby zbudować nową reprezentację, która będzie się liczyła i dobrze grała na Euro. Czy ze mną na ławce trenerskiej? Nie wiem. Debiut zawsze jest najważniejszy. Chcieliśmy wygrać, nikt mi nie zarzuci, że było inaczej. Ale to Czesi byli lepsi i oni wygrali.

Zmiany robiłem tylko ofensywne. Choć chciałem wpuścić Jarka Bieniuka, bo obaj środkowi obrońcy mieli żółte kartki. Ale co by mi to dało? Obu nie mogłem zmienić, to oznaczałoby że nie gram ofensywnie.

To dobrze, że Słowacy jeszcze nie awansowali na mundial. W Chorzowie będzie dobre spotkanie. Jeśli wygramy, nikt nie powie, że rywalom się nie chciało, bo awans mieli w kieszeni. Oba zespoły zagrają o zwycięstwo i zobaczymy, kto będzie górą.

Czechy - Polska 2:0 - RPA, papa »


Błoński: Piłki prosto kopnąć nie potrafią...


Więcej o: