Sport.pl

Legia po klęsce z Jagiellonią. Bez ambicji

Bez sił oraz charakteru - tak wyglądała drużyna Jana Urbana w Białymstoku. Przegrała z Jagiellonią 0:2 i po dziewięciu kolejkach ma 8 pkt straty do Wisły Kraków.
Ekstraklasa.tv: Grosicki znokautował Legię - wideo »

- Jeśli ktoś nie jest w stanie w pewnej sytuacji włożyć nogi, niech zapomni o piłce. W takim spotkaniu jak z Jagiellonią trzeba pokazać charakter, a tego charakteru nam zabrakło - mówił po drugiej porażce w sezonie zdenerwowany trener Urban.

Jego drużyna jest bardzo łatwa do rozszyfrowania - obojętnie, czy gra jednym, czy dwoma napastnikami. Wiadomo, że trzeba ograniczyć swobodę skrzydłowych Macieja Rybusa oraz Miroslava Radovicia i odciąć od podań Takesure'a Chinyamę.

Do tego należy dołożyć kilka zdecydowanych wejść w rywala, wślizgów na pograniczu faulu i Legia staje się bezsilna. Tak było w Białymstoku. Do niej należała inicjatywa, prowadziła grę, ale niewiele z tego dla warszawian wynikało. Tyle że obrońcy wychodzili daleko pod linię środkową, stwarzając tym zespołowi Michała Probierza okazje do kontr. Jagiellonia miała siłę i pomysł na Legię oraz sprytnego Tomasza Frankowskiego i szybkiego jak wicher Kamila Grosickiego. Dwa podania 35-letniego weterana ekstraklasy otworzyły Grosickiemu drogę do bramki Jana Muchy.

- Co z tego, że będziemy wygrywać z Lechem czy Wisłą, skoro przegrywamy z Odrą czy Jagiellonią. Wiedzieliśmy, jak szybki jest Grosicki, ale nie zdołaliśmy go upilnować. Po stracie gola waliliśmy głową w mur - denerwował się po spotkaniu Maciej Iwański. On i Marcin Smoliński może i mają umiejętności, dobrze grają technicznie, ale w sobotę na nic się to zdało. W Białymstoku nie trzeba było fajerwerków, tylko odwagi i zdecydowania. Tych legionistom zabrakło.

Bohaterem został 21-letni były piłkarz Legii Grosicki, który jak na swój wiek przeszedł bardzo dużo. Odmawiał występów w kadrze juniorów, aby walczyć o miejsce w Legii. Leczył się w zamkniętym ośrodku dla uzależnionych od hazardu, nie poradził sobie w Szwajcarii, a już w Białymstoku przyszedł na trening pod wpływem alkoholu i nie pojechał na jedno ze zgrupowań w okresie przygotowawczym. - Nikt nie musi mnie pilnować, jeżeli będę chciał coś zrobić, to i tak zrobię - mówił niedawno Grosicki. - Myślę jednak, że już wydoroślałem.

Ostatnio zrobił sobie nowy tatuaż z Matką Boską. On ma mu przypominać, żeby nie zboczył z właściwej drogi i rzeczywiście skupiał się tylko na futbolu. W sobotę dwa razy ośmieszył obrońców Legii, którzy zawiedli jak reszta zespołu. - Niby wszyscy wiedzą, jak szybki jest Kamil, ale przy mądrym rozegraniu akcji jesteśmy w stanie rozmontować każdą obronę - stwierdził Frankowski.

Sam Grosicki po meczu był podwójnie szczęśliwy, gdyż jego dobrą grę z trybun oglądali rodzice. - Przyjechali 800 km pociągiem ze Szczecina, a zresztą zawsze, jak oni są na meczu, to ja strzelam bramki. Ostatnio byli na spotkaniu kadry młodzieżowej z Finlandią i tam też zdobyłem gola. Chyba ich poproszę, żeby zostali już w Białymstoku do końca sezonu - mówił Grosicki, który w poniedziałek jedzie do Wronek na zgrupowanie kadry Stefana Majewskiego. - Mam nadzieję, że trener da mi szansę i choć przez 10 minut zagram z Czechami - powiedział Grosicki.

Legia straciła punkty i, prawdopodobnie, Bartłomieja Grzelaka. - Nie wiem, kiedy znowu zagra. Kiedy schodził z boiska, wyglądał jak po wojnie. Pod kolanem ma dziurę, na łydce pękła mu żyła. Skopali nas. Moi zawodnicy zobaczyli, jak się gra w piłkę i walczy - mówił wściekły Urban. Nie nauczył swoich zawodników walki i agresji, nie wpoił ambicji przez ponad dwa lata - ciężko uwierzyć, aby zrobił to przez dwa tygodnie. Następny mecz po przerwie reprezentacyjnej Legia rozegra w Gliwicach. A przecież to Urban i dyrektor sportowy Mirosław Trzeciak dobierali zawodników do swojej koncepcji drużyny. Legia czasem potrafi zagrać w piłkę, ale nie potrafi wyszarpywać rywalom zwycięstwo. Dlatego prawdopodobnie trzeci rok z rzędu będzie w tabeli oglądać plecy Wisły.

Znasz się na piłce? Stwórz drużynę i Wygraj Ligę! »