Sport.pl

Lech Poznań w kryzysie, prezes Rutkowski nie szuka winnych

- Nie zwolnię trenera Jacka Zielińskiego. Choć mam trenera z poziomu Ligi Europejskiej, ale on mówi tylko po angielsku... - opowiada właściciel i prezes rady nadzorczej Lecha Poznań
Lech Poznań przegrał ostatnio w lidze z Legią oraz w kompromitującym stylu odpadł z Pucharu Polski po porażce ze Stalą Stalowa Wola.

Marcin Wesołek: Rzadko pojawia się pan w Poznaniu. Jest aż tak źle?

Jacek Rutkowski: Lech gra źle nie od kilku meczów, ale od marca. Franciszek Smuda nie podniósł się z kolan po porażce z Udinese i to było jednym z powodów nieprzedłużenia z nim kontraktu. Trener Zieliński na razie też ma problem.

Podał się do dymisji? Rozważał pan jego zwolnienie?

- Nie. Zmiana trenera w trakcie sezonu jest bezsensowna.

Dostał ultimatum?

- Nie. Wie, że będzie prowadził zespół do końca sezonu. Musi stać się bardzo wiele złego, by nie przetrwał do końca kontraktu.

Trener zostaje, ale zespół się rozłazi...

- Jesteśmy w bardzo głębokim kryzysie. Ale jedna czy dwie porażki nie są bardzo ważne, jeśli patrzeć na klub w dłuższym okresie.

Jak długo da się utrzymać dobrą koniunkturę bez sukcesu?

- Lech ma ponad 80 lat, po mnie będą inni. Lech ma dobrych piłkarzy, wspaniałych kibiców. Czy przez porażkę w Stalowej Woli magia zniknie?

Ilu kibiców kupi bilet na następny mecz?

- Mało.

Po trzech latach pracy Franciszka Smudy był w Poznaniu sukces...

- Jaki sukces? Przegraliśmy mistrzostwo Polski, do fazy grupowej Pucharu UEFA weszliśmy dlatego, że Rafał Murawski strzelił po paru rykoszetach gola Austrii Wiedeń w ostatniej minucie. Teraz nie weszliśmy do Ligi Europejskiej, bo Bartek Bosacki trafił w Brugii w poprzeczkę. Taka jest piłka. W drugim meczu z Brugią zagraliśmy bardzo dobrze, zabrakło szczęścia.

Od drużyny odsunięto Hernana Rengifo, Gordana Golika i Harisa Handzicia. Oni są winni kryzysu?

- Nie. To były decyzje trenera.

Co zrobić, by Lech zaczął grać lepiej?

- Nie ma prostych recept. Hertha Berlin ma potencjał na pierwszą piątkę Bundesligi, a jest na ostatnim miejscu.

Tam trenera zwolniono.

- Ja uważam, że nie tędy droga. Dobry trener z Bundesligi kosztuje milion euro i będzie chciał piłkarzy za 5 mln euro. To nierealne. Mamy ciekawego trenera na poziomie Ligi Europejskiej, którego mógłbym zatrudnić jutro. Sęk w tym, że mówi po angielsku. Z kim będzie w szatni rozmawiał? Jak będzie motywował piłkarzy?

Problemem zespołu jest brak lidera...

- Tak. Nie docenialiśmy roli, jaką pełnił Rafał Murawski. Był liderem na boisku i poza nim. Rozważaliśmy latem sprowadzenie Arka Radomskiego, ale po rozeznaniu zrobionym w Holandii odstąpiliśmy od pomysłu. Kapitanem i liderem jest Bartek Bosacki, ale on nie potrafi zakląć, porwać zespołu, walnąć pięścią w stół, poprowadzić stado.

Odstąpicie od koncepcji sprowadzania piłkarzy tylko młodych, na których można zarobić?

- Gdybyśmy się kierowali tylko względami ekonomicznymi, sprzedalibyśmy Lewandowskiego. Myślę, że my już nigdy nie sprzedamy go za 7 mln euro ani nawet za 5. Potrzebujemy wzmocnień, ale stać nas na transfery za 200, 300, może 500 tys. euro. Nie stać nas na pomyłki....

...których w Lechu ostatnio jest mnóstwo.

- Zastanawiamy się, jakie błędy zrobiliśmy przy transferach Golika i Handzicia. Wielkim rozczarowaniem jest Grzegorz Kasprzik. Trener Zieliński powiedział mi, że w Gdyni zagra Jasmin Burić.

Smuda mówił, że wciskacie mu niepełnosprawnych. Wygląda na to, że miał rację.

- On sprowadził Henry'ego Quinterosa i Andersona Cueto. Mówi, że również Lewandowskiego, Peszkę czy Arboledę, ale ich klasę wszyscy znali. A transfer Arboledy trzeba było załatwić na plantacji kokainy. Nikt - ani Franek, ani Zbigniew Drzymała - nie umiał tego zrobić. A my zrobiliśmy.

Z ostatnich transferów wypalił tylko Seweryn Gancarczyk, może jeszcze Tomasz Mikołajczak.

- Nasz skauting pracuje niewystarczająco dobrze, ale my to robimy jako pierwsi w Polsce. Handzicia trenerzy oglądali pięć razy, opinie były bardzo dobre. Może błędnie dobieramy trenerów obserwujących piłkarzy?

Latem odszedł tylko Rafał Murawski. Jak będzie zimą?

- Nikt nie odejdzie. Problem jest tylko z Hernanem Rengifo. Jeśli nie chce przedłużyć umowy, to co my z nim mamy zrobić?

Do końca sezonu będzie w Młodej Ekstraklasie?

- Nie wiem. Trener wsadził go tam za ogólną postawę - brak zaangażowania i słabą grę.

Czy piłkarze nie czują, że zamyka im pan drogę rozwoju?

- Miałem po jednym sezonie puścić Lewandowskiego do Bundesligi, w której pewnie by nie grał? Teraz byłbym skłonny porozumieć się z Robertem i powiedzieć mu, że dostanie zgodę na transfer, jeśli będzie dobrze grał. Wcale nie chcę tamować jego rozwoju. Ale przykład Radka Matusiaka jest straszny. Facet po jednej udanej rundzie poszedł do Serie A i jest po nim.

Celem nadal jest mistrzostwo?

- Wierzę, że się podniesiemy. Także w biznesie potrzebna jest wiara. Jeśli chodzi o wysztancowanie 1800 sztuk dziennie blachy na lodówki, mogę zapewnić, że to zrobimy. Ale nie zapewnię nikogo, że Lewandowski strzeli do bramki z pięciu metrów, a Bosacki nie da się ograć Chinyamie.