Sport.pl

Po kompromitacji w pucharze: Lech minus trzech

Hernan Rengifo to najważniejszy z trzech piłkarzy Lecha, którzy od czwartku będą trenowali z zespołem Młodej Ekstraklasy. Trener Jacek Zieliński również rozmawiał z władzami klubu. Ze spotkania wyszedł zdenerwowany, nie chciał rozmawiać z dziennikarzami. W czwartek przed południem zarząd klubu ma ogłosić decyzję o dalszych losach trenera.
- Nie chcę o tym rozmawiać. OK? - Hernan Rengifo był wściekły, gdy wychodził w środę z szatni. Jako jedyny miał ze sobą dużą torbę, a w niej piłkarski sprzęt. Właśnie opróżnił swoją szafkę. Od teraz będzie trenował z drużyną Młodej Ekstraklasy, podobnie jak Gordan Golik i Haris Handžić.

Odsunięcie tej trójki od pierwszego składu to pierwsza decyzja po wtorkowym odpadnięciu "Kolejorza" z Pucharu Polski - w beznadziejnym stylu, po bezbramkowym remisie i przegranych karnych ze Stalą Stalowa Wola, ostatnim zespołem pierwszej ligi. - To decyzja podjęta na gorąco. Podstawą jest brak zaangażowania, którego świadkami byli nasi kibice - w przypadku Golika i Handžicia w grę w Młodej Ekstraklasie, w przypadku Rengifo w pierwszej drużynie - wyjaśnia dyrektor Lecha Marek Pogorzelczyk. A co z Semirem Stiliciem i Robertem Lewandowskim, którzy ostatnio też grają słabo? - Te trzy przykłady były najbardziej drastyczne - odparł dyrektor.

Zesłanie Peruwiańczyka do rezerw kończy najprawdopodobniej jego ponaddwuletnią przygodę z Lechem. I tak nie chciał przedłużyć kontraktu kończącego się po sezonie, nie palił się też do transferu zimą, na którym Lech mógłby zarobić. Szefowie klubu mieli do niego pretensje, że nawet nie chciał rozmawiać o swojej przyszłości. W Stalowej Woli wszedł na boisko w 55. min, spędził na nim ponad godzinę, nawet nie pobrudził sobie getrów, co było prawdziwą sztuką na błotnistym boisku...

Pogorzelczyk wyjaśnia, że sytuacja, w której znalazł się Lech, to "nie tylko wina zawodników, ale to ich postawa jest jedną z głównych przyczyn naszych ostatnich niepowodzeń". - Nonszalancja na treningu przenosi się na zachowania boiskowe. Jeśli piłkarz nie zrozumie, że każdy trening powinien traktować bardzo poważnie, z maksymalnym zaangażowaniem, niczego nie osiągnie w europejskiej piłce - mówił Pogorzelczyk.

Na dywanik został też wezwany trener Jacek Zieliński. Po spotkaniu z prezesem Andrzejem Kadzińskim był zdenerwowany, nie chciał rozmawiać z dziennikarzami. - Nie będę nic mówił, dopóki w czwartek rano klub nie wyda oświadczenia - stwierdził. Nie wiadomo, czy podał się do dymisji, czy się jej spodziewa. Właściciel Lecha Jacek Rutkowski nie zakładał zmiany trenera przynajmniej do końca roku. Czy kompromitacja w Stalowej Woli zmieni te plany? Problem w zwolnieniu Zielińskiego może być zasadniczy - nie ma sensownego kandydata na jego następcę.

Piłkarze nie chcieli komentować ani przyszłości trenera, ani odsunięcia trzech kolegów do rezerw. - Nie jestem do tego upoważniony - mówił Bartosz Bosacki po burzliwym spotkaniu Pogorzelczyka z drużyną. Trwało godzinę, piłkarze opuścili salę z kamiennymi twarzami. - Dyskutowaliśmy o tym, że nie wszystko jest jeszcze stracone. Głęboko wierzę, że ta rozmowa odniesie pozytywny skutek - mówił Bosacki. - Wierzę, że wszyscy zdali sobie sprawę z tego, co straciliśmy, ale też co jest jeszcze do zdobycia. Jeśli ktoś nie zrozumiał, ma noc, by to zrozumieć - dodał kapitan Lecha, który zaprzeczył, że w zespole są podziały na grupy: polską, bałkańską i południowoamerykańską. Bosacki zdradził też, że rozmawiano o pretensjach do nieskutecznego i samolubnego ostatnio Lewandowskiego. - Trener i starsi zawodnicy mają prawo zwrócić uwagę i podpowiadać tym młodszym. Robimy to, żeby pomóc, bo przecież wszyscy jedziemy na tym samym wózku - mówił Bosacki.

- Mam nadzieję, że zdali sobie sprawę z powagi z sytuacji, w której się znaleźliśmy po odpadnięciu z Ligi Europejskiej i teraz z Pucharu Polski - mówił Pogorzelczyk. - Uświadomiłem im, jakie oni poniosą straty, jeśli nie zagramy w przyszłym sezonie w europejskich pucharach.

9

tyle punktów traci Lech po ośmiu kolejkach do prowadzącej w lidze Wisły

Puchar bez Lecha. Lech bez pucharów? »