Sport.pl

Liga hiszpańska. Barcelona bije

Bajecznie grająca Barcelona łatwo pokonała Atletico 5:2. Ale czy Katalończyków stać na utrzymanie magii do końca sezonu, w którym mogą zagrać nawet 70 spotkań?
"Marca" nazwała sobotni występ mistrzów Hiszpanii huraganem, który obrócił w gruzy Atletico. Czwarta drużyna poprzedniego sezonu przez pierwsze 45 minut zachowywała się jak kibice na Camp Nou. Obserwowała geniuszy przy pracy.

Na nieszczęście dla widowiska na długo przed przerwą dzieło zostało skończone, bo Barca prowadziła 4:0. Piłkarze trenera Josepa Guardioli bardziej niż na strzelaniu kolejnych goli skoncentrowali się na sposobie, w jaki piłka wpada do bramki. Próbowali klecić arcydzieła, wymyślali zagrania, których kibice nie widzieli nawet w kreskówkach.

Coraz częściej tracili piłkę, co przy niepewnej obronie - zwłaszcza popełniających błędy Dmytro Czyhrynskim i Maxwellu - skończyło się dwoma golami dla rywali. Właściwie bardziej gospodarze je stracili, niż goście strzelili.

"Barca posłała Atletico do grobu kolejną wspaniałą goleadą" - napisała "La Vanguardia".

Ale mimo zachwytów coraz częściej Hiszpanie zastanawiają się, czy Barca da radę bawić się z rywalami do końca sezonu. Czekają ich przecież klubowe mistrzostwa świata i wyjazd piłkarzy na Puchar Narodów Afryki. - Zagramy około 70 spotkań. Dlatego potrzebuję szerszego składu - mówił niedługo po zakończeniu poprzedniego sezonu trener Josep Guardiola.

Latem jego klub na rynku transferowym nie szalał. Sprowadził Zlatana Ibrahimovicia, Czyhrynskiego i Maxwella. Wypożyczył ważnych rezerwowych Hleba, Cáceresa i Gudjohnsena. - Być może skład nie jest zbyt szeroki, być może potrzebujemy jeszcze jednego pomocnika. Ale latem ceny za piłkarzy osiągały niewyobrażalny poziom. Zresztą ja wolę stawiać na piłkarzy ze szkółki - tłumaczył Guardiola.

I można mu wierzyć. Rok temu wyciągnął z rezerw nikomu nieznanego Sergi Busquetsa. Mimo olbrzymiej konkurencji w środku pola młody Hiszpan przebił się do składu i grał tak dobrze, że dziś regularnie dostaje powołania do reprezentacji.

Mniej zauważano Pedro, choć w poprzednich rozgrywkach zaliczył 14 spotkań. W tych strzelał już ważne gole w Superpucharze Hiszpanii i Superpucharze Europy.

Dodatkowo do kadry dołączyli Jonathan dos Santos, Jeffrén Suárez, Andreu Fontas i Marc Muniesa.

Guardiola nie boi się ich wstawiać do składu. Już teraz dba, by jego gwiazdy wiosną nie podpierały się nosami. Optymalny skład trzyma na mecze wielkie. Słabeuszy chce ogrywać także dzięki wsparciu wychowanków. Dlatego dwa spotkania ligowe na ławce zaczęli Thierry Henry i Yaya Toure. Występy w pierwszej jedenastce zaliczyli za to Bojan Krkić, Pedro i Jeffren. Nie zawiedli, dzięki nim w spotkaniach z Interem w Lidze Mistrzów i Atletico Guardiola mógł wystawić najlepszą możliwą jedenastkę.

Następne hitowe spotkanie czeka Barcelonę za miesiąc. Na Estadio Mestalla spotka się z Valencią. Do tego czasu w pierwszej jedenastce można się spodziewać piłkarzy, o których jeszcze kilka tygodni temu słyszeli tylko ich rodzice.