Sport.pl

ME siatkarzy. Castellani - trener z analitycznym umysłem

Daniel Castellani jest w Argentynie tym, kim w Polsce Hubert Wagner. Był świetnym zawodnikiem, kapitanem drużyny, która na igrzyskach olimpijskich w Seulu zdobyła brązowy medal. O jego pozycji świadczy to, że zaraz po zakończeniu kariery został selekcjonerem reprezentacji. Wygrał m.in. igrzyska Panamerykańskie, pokonując największego rywala - Brazylię. Później pracował we Włoszech (Telephonica Volley Gioia), Brazylii i argentyńskim klubie Bolivar.
Zobacz mistrzowskich Polaków na Zczuba.tv »

W 2006 roku niespodziewanie pojawił się w Polsce. Skrze Bełchatów, z której po drugim złotym medalu odszedł Ireneusz Mazur, polecili go menedżerowie, a nie - jak ostatnio słychać - Raul Lozano. Tego ostatniego poproszono o opinię.

Zawodnicy wspominają, że zmienił ich podejście do siatkówki. Przede wszystkim ogromny nacisk położył na obronę. Jacek Nawrocki, jego asystent i następca w klubie, opowiada, że o siatkówce może rozmawiać godzinami. - Każdy element potrafi rozebrać na czynniki pierwsze. To rodzi postęp - opowiada. Potrafił na przykład zauważyć, że jeden z rozgrywających rywala Skry przy wystawianiu piłki tzw. krótkiej, nietypowo odchyla głowę! Pomaga mu w tym analityczny umysł.

Wszyscy jego współpracownicy podkreślają otwartość Castellaniego na dialog. Nawrocki: - Jest w stanie przyjąć krytykę.

Poza tym potrafi dogadać się z zawodnikami, co odróżnia go od poprzednika - Lozano. Nawrocki podkreśla jednak, że zawsze daje do zrozumienia, iż do niego należy ostatnie słowo. Pomaga mu hobby, jakimi sa psychologia i filozofia. Tym kieruje się w swojej pracy.

W Polsce już przeszedł do historii, bowiem ze Skrą trzykrotnie zdobył mistrzostwo kraju, a dwa razy puchar.

Jak każdy Argentyńczyk jest fanem piłki nożnej. Podziwia Diego Maradonę, a kibicuje Boca Juniors. Żona, która jest psychologiem, i dzieci mieszkają w Buenos Aires, a kiedy przyjeżdżają do Polski, zwiedzają nasz kraj i Europę. Syn Ivan jest reprezentantem kraju juniorów, występuje na pozycji atakującego, a nie jak ojciec przyjmującego. Castellani ma 48 lat.

Pliński: nie wierzę w to co się stało! Warto w życiu do czegoś dążyć!


Paweł Zagumny w koszulce Sebastiana Świderskiego >


Więcej o: