Sport.pl

Cała Europa będzie śledzić Real Madryt i Barcelonę

Ruszyła Primera Division. Opromieniona trzema triumfami z poprzedniego sezonu Barcelona, by obronić mistrzostwo, musi powstrzymać marzący o stworzeniu najlepszej drużyny w historii Real Madryt. Ich zmaganiom będzie się przyglądać cała Europa
Gdy w połowie maja Katalończycy cieszyli się z mistrzostwa, pucharu i zwycięstwa w Lidze Mistrzów, pewnie nawet nie przyszło im na myśl, że kilka tygodni później nikt już o nich nie będzie pamiętał, a cała Europa zajmie się drużyną, którą Barca w drodze do tytułu rozniosła 6:2.

W Madrycie ogłoszono bowiem przedsięwzięcie na miarę budowy perpetuum mobile. Prezes Florentino Perez zapowiedział stworzenie najlepszej drużyny w historii ludzkości. Nieodwołującej się ani do Milanu z przełomu lat 80. i 90., Barcelony Johana Cruyffa i Josepa Guardioli, ani też pierwszych madryckich Galacticos. Perezowi wymarzyła się drużyna, która będzie górowała nad rywalami jak koszykarski amerykański Dream Team z igrzysk w Barcelonie w 1992 r.

Rusza Liga Hiszpańska! Real znów galaktyczny? Barca piękniej i skuteczniej?
Za 252 mln euro Perez ściągnął gwiazdy, które samym tylko pojawieniem się na Santiago Bernabeu zagłuszyły triumfy Barcelony. Ale to było łatwe. Tej samej skali sukces Real musi odnieść na boisku. - Wszystko poniżej wygranej w Lidze Mistrzów będzie katastrofą - mówi profesor ekonomii Jaume Llopis, mając na myśli pozaciągane przez klub kredyty.

Ideę szefa zdefiniował niedawno dyrektor generalny Jorge Valdano, który wytłumaczył, że w Realu piłkarzy dzieli się na tych, których się kupuje, i na tych, w których się inwestuje. Do pierwszych zaliczono Kakę i Cristiana Ronaldo. Dwie globalne gwiazdy rozpoznawalne od Kamczatki po Falklandy. Koszulki Portugalczyka sprzedawane są w wersjach arabskiej, chińskiej, japońskiej i angielskiej. Do drugiej zaliczono Davida Villę. Wybitnego napastnika, któremu daleko do medialności wymienionej dwójki. Dlatego gdy Valencia zażyczyła sobie za niego 40 mln euro, Perez odpuścił. - To proste. Gdy w Hollywood robisz film, więcej zarobisz, jeśli wydasz na niego 100 mln dol., a na plakacie znajdzie się nazwisko Sylvestra Stallone. Niezależnie od tego, jakim jest aktorem - mówił Valdano.

Pierwsza kadencja Pereza zakończyła się katastrofą, bo mimo błagań trenerów nie chciał kupować piłkarzy potrzebnych, lecz nieznanych. Szkoleniowcy prosili o obrońców i defensywnego pomocnika, a co rok dostawali gwiazdora zainteresowanego strzelaniem goli (Ronaldo, Owen) lub w najlepszym wypadku rozgrywaniem piłki (Figo, Zidane, Beckham).

Nie wiadomo, czy podobnie Perez ignoruje prośby Manuela Pellegriniego, ale prawdopodobnie chilijski trener wiele do powiedzenia przy transferach nie ma. Gdy ogłosił, że chciałby zatrzymać w zespole Arjena Robbena i Gonzala Higuaina, anonimowe źródła z klubu skrytykowały go za utrudnianie sprzedaży piłkarzy.

Przy zakupach trener nie wypowiadał się w ogóle. Zniknął z mediów po zatrudnieniu i pojawił kilka dni temu, gdy przyznał, że zarządzanie tyloma gwiazdami łatwe nie będzie. - Oni wszyscy chcą grać bez przerwy, a to niemożliwe. Muszę ich przekonać, że najważniejsze jest dobro drużyny - mówi trener.

Ale też przy wszystkich wątpliwościach na pierwszy rzut oka widać, że Perez dużo się nauczył i nie popełnił błędów, które sprawiły, że pierwsza kadencja zakończyła się klęską. Oprócz geniuszy ataku sprowadzał też świetnych defensorów - Xabiego Alonso, Raula Albiola i Alvaro Arbeloę.

Barcelona przebiła się do czołówki tylko raz. Gdy wymieniła Samuela Eto'o na Zlatana Ibrahimovicia. W normalnych warunkach ten transfer byłby hitem lata. Chodziło przecież o najlepszego w ostatnich pięciu latach strzelca ligi hiszpańskiej i największą gwiazdę włoskiej. Przez Pereza stał się jednym z wielu. Cichutko było nawet wtedy, gdy wydawała 25 mln euro za Dmytro Czyhrynskiego z Szachtara Donieck, choć jak na obrońcę suma to wyjątkowa.

Ale akurat to martwi kibiców Barcy najmniej. Gorzej, że ich ulubiona drużyna bodaj jako jedyna w Europie zaczyna sezon, wiedząc, że niemal na pewno nie będzie on tak udany jak poprzedni. - Obronienie trzech trofeów jest niemal niemożliwe. Nikomu się to nie udało i istnieje duża szansa, że nigdy się to nie wydarzy - przyznaje Guardiola. Ale pewnie i on marzy, by w maju zostać pierwszym trenerem, któremu udało się drugi raz z rzędu wygrać Ligę Mistrzów. W Madrycie pragną zwycięstwa nie mniej. W końcu finał odbędzie się na Santiago Bernabeu.

Pięć największych transferów La Liga

Cristiano RonaldoManchester UnitedReal94*
KakaMilanReal65
Zlatan IbrahimovićInterBarcelona46+ Samuel Eto'o
Karim BenzemaLyonReal35
Xabi AlonsoLiverpoolReal30
*cena w mln euro

Liczby

252

mln euro wydał na nowych piłkarzy Real. Najwięcej na Cristiana Ronaldo. Na sprzedaży zarobił

86,5

mln. Najwięcej (25 mln) Arjenie Robbenie, który odszedł do Bayernu.

89,5

mln wydała na nowych piłkarzy Barcelona. Najwięcej na Zlatana Ibrahimovicia. Na sprzedaży zarobiła

0

euro.