Sport.pl

Kosowski: Nie chcę krytykować poziomu polskiej ligi, ale...

PRZEGLĄD PRASY: Kamil Kosowski nie chciał odpowiedzieć "Przeglądowi Sportowemu" jak długo spał po spotkaniu dającym jego zespołowi awans do Ligi Mistrzów. - A kto powiedział, że w ogóle spałem? - mówi.
- Po meczu z Kopenhagą miasto było kompletnie zakorkowane, aż do świtu - opowiada piłkarz APOEL Nikozja, właśnie awansował do Ligi Mistrzów. - W ogóle od tego świętowania to nam i naszym fanom może się w głowie zakręcić. Pobiliśmy chyba wszystkie klubowe rekordy.

Kosowski wylicza, że jego drużyna zdobyła mistrzostwo gromadząc najwięcej punktów w historii, wygrywając wszystkie mecze na własnym boisku i na deser zdobywając superpuchar kraju.

- O występach w Lidze Mistrzów marzyłem całe życie - mówi wzruszony Kosowski i dodaje, że z klasowymi przeciwnikami bardzo dobrze mu się gra.

Były zawodnik Wisły Kraków przyznaje też, że nie ma pojęcia, kiedy drużyna z naszej ligi zagra w końcu w Lidze Mistrzów.

- Jakby polskie drużyny miały w składach Żewłakowa i Kosowskiego, to nie byłoby kłopotu - śmieje się. - Nie chcę krytykować poziomu polskiej ligi, ale... Proszę spojrzeć, ile punktów przewagi nad swoimi najgroźniejszymi rywalami ma po czterech kolejkach lider. Pięć nad Legią i sześć nad Lechem - przypomina.

Piłkarz nie wie jeszcze, jaką otrzyma premię za awans do Ligi Mistrzów.

- 31 sierpnia mamy spotkanie z prezydentem klubu i wtedy się dowiemy. Ile będzie, tyle będzie. Podpisując kontrakt nie brałem przecież pod uwagę awansu do Ligi Mistrzów - tłumaczy.

Trener Catanii broni Augustyna »


Więcej o: