Sport.pl

Sulley Muntari - islamski ramadan w Interze Mediolan

Trener Interu Mediolan Jose Mourinho rozgniewał Mohameda Nour Dachana, przywódcę włoskiej unii skupiającej organizacje islamskie. Po meczu z Bari, w którym już po pół godzinie zdjął z boiska Sulleya Muntariego, Mourinho stwierdził, że słabsza dyspozycja pochodzącego z Ghany piłkarza jest związana z ramadanem, i zasugerował, że wobec panujących upałów nie powinien on pościć.
Ramadan to dziewiąty - święty - miesiąc kalendarza muzułmańskiego. Pobożny muzułmanin w jego trakcie nie je, nie pije, nie pali ani nie uprawia seksu między wschodem i zachodem słońca. Wyczynowi sportowcy miewają kłopoty, brakuje im i kalorii, i odpowiedniego nawodnienia organizmu, które chroni przed kontuzjami. Napić się "na zapas", przed świtem, nie ma sensu, bo człowiek szybko pozbywa się nadwyżki płynów. Co gorsza, pozbywa się więcej niż musi.

Włoska prasa cytuje dietetyków pracujących ze sportowcami, według których jednoprocentowy spadek nawodnienia może wywoływać nawet 20-procentowy spadek wytrzymałości.

W tym roku początek ramadanu przypadł na 22 sierpnia. - Nie jest to idealny moment dla piłkarza - skomentował Mourinho. Wspomniany islamski przywódca w odpowiedzi dał do zrozumienia, że portugalski trener stracił dobrą okazję, żeby pomilczeć.

Muntari problemy miał również po meczu. Wylosowano go do kontroli antydopingowej, ale z oczywistych względów nie potrafił wycisnąć z siebie próbki moczu. Napić się nie chciał. Ostatniego łyka zrobił ponad 12 godzin przed ligową inauguracją z Bari. I tak zrobił tego dnia wyjątek. Po południu skubnął trochę makaronu z sosem pomidorowym i parmezanem.

Problem niegdyś w europejskim futbolu niemal nieznany dotyka coraz więcej klubów. We Włoszech ściśle postu przestrzega także marokański pomocnik Houssine Kharja, którego trener Genoi postanowił w niedzielę na wszelki wypadek przetrzymać na ławce rezerwowych. Real Madryt zatrudnia aż trzech muzułmanów, więc lekarze przygotowali specjalny program dla Karima Benzemy, Lassa Diarry i Mahamadou Diarry, by zapobiec odwodnieniu ich organizmów i przeciwdziałać skutkom nagłej utraty kilogramów. Dla Allaha poświęca się też Frederic Kanoute z Sevilli - ten sam, który biegał w innej koszulce niż koledzy z drużyny, bo nie chciał reklamować sponsorującej klub firmy bukmacherskiej. Islam nie toleruje hazardu.

Egipski futbol postanowiły ratować tamtejsze autorytety religijne. Dali dyspensę członkom młodzieżowej reprezentacji, która kilka dni po zakończeniu ramadanu wystąpi w mistrzostwach świata. W dodatku jest gospodarzem turnieju. - Wykonujący trudną pracę i zagrożeni osłabieniem organizmu mogą przerwać post - brzmiało oświadczenie organizacji Dar al-Ifta. Piłkarze odmówili.

Nie wszyscy muzułmańscy gracze dochowują religijnych powinności. Eric Abidal, Seydou Keita i Yaya Toure z Barcelony ponoć opóźnią post, by dobrze wypełniać swoje obowiązki wobec klubu. Algierski napastnik Sieny Abdelkader Ghezzal twierdzi, że pości tylko w dniach, w których nie gra i nie trenuje. - Musiałem zmienić przyzwyczajenia w pierwszym roku zawodowego uprawiania futbolu. Byłem w trzecioligowym Crotone, po dwóch tygodniach rozchorowałem się, więc zacząłem jeść - opowiada piłkarz, który w sobotę strzelił gola Milanowi. Identycznie zachowuje się Gokhan Inler, szwajcarski pomocnik o tureckich korzeniach. On też zagrał w Udinese pełne 90 minut.

FIFA poprosiła - i ją uzyskała - dwa kluby z Algierii o zgodę na badanie piłkarzy przed, w trakcie i po ramadanie, by zbadać wpływu postu na ich zdrowie.

Poszukiwanie "rozwiązania dla sprawy Muntariego" zapowiedział też Mourinho. W sobotę derby Mediolanu. Na szczęście pierwszy hit ligowego sezonu rozpocznie się później niż mecz z Bari, po o 20.45. Słońce zajdzie o 20.40, więc energetycznego batonika jego piłkarz być może zdąży przegryźć. No i się napije.



Więcej o: