Sport.pl

Berlin 2009. Sukces polskich lekkoatletów nie spadł z nieba

Worek medali przywieziony przez Polaków z lekkoatletycznych mistrzostw Świata w Berlinie nie jest dziełem przypadku. W kraju wreszcie zaczął działać profesjonalny system organizacji, który po rozwinięciu i dofinansowaniu będzie mógł generować jeszcze więcej medali na wielkich imprezach. Igrzyska olimpijskie w Londynie mogą być najbardziej złote w historii polskiego sportu.
W Berlinie Polacy zdobyli osiem krążków i zajęli w klasyfikacji medalowej bardzo wysokie piąte miejsce. Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że polscy sportowcy w dyscyplinach, które nie są uznawane za sporty narodowe, muszą trenować w prymitywnych warunkach, często na własny koszt. Więcej w swojej karierze spotykają przeciwności losu niż pomocy związku sportowego.

W lekkoatletyce też do niedawna tak było, ale sytuacja ciągle się poprawia. Polski Związek Lekkoatletyczny pod wodzą nowego prezesa Jerzego Skuchy realizuje szereg pomysłów, które mają ułatwić życie zawodników. Skucha jest uważany za człowieka sportowców. Po przejęciu władzy od Ireny Szewińskiej sprowadził do zarządu obecnych bądź byłych zawodników m.in. Marka Plawgo, Sebastiana Chmarę i Pawła Januszewskiego. Przy ich pomocy cały czas jest w kontakcie z grupą trenujących sportowców, słucha i odpowiada ich potrzebom.

Ma też silne zaplecze biznesowe w osobie Jacka Kazimierskiego, dyrektora generalnego i prezes zarządu Strauss Cafe (właściciel marki Pedro's Cafe). Pasjonat lekkoatletyczny i biznesmen kiedyś kandydował na stanowisko prezesa PZLA. Przegrał z Szewińską, którą krytykował później za błędy i niegospodarność. W ostatnich wyborach zrezygnował ze startu i poparł Skuchę.

Nowy zarząd realizuje szereg projektów w tym budowanie z pomocą rządowych pieniędzy tzw. lekkoatletycznych orlików, czyli małych stadionów z profesjonalnymi bieżniami i sprzętem pozwalającym trenować najmłodszym zawodnikom. Po długich rozmowach z Ministerstwem Sportu wynegocjowano też dodatkowe środki na szkolenie szerszej kadry olimpijskiej. Nowy system zakłada finansowanie 25-cio osobowej grupy najlepszych sportowców, którzy mają największe szanse na medale w Londynie. Oprócz tego profesjonalną opieką jest objęta druga "25" rezerwowych, głównie młodych lekkoatletów. Wszyscy są objęci 100% opieką szkoleniową, medyczną, fizjoterapeutyczną.

Już teraz oprócz aktualnych medalistów, którzy należą do ścisłej światowej czołówki, na medalowym horyzoncie widać nowe nazwiska. Marcin Starzak, Łukasz Michalski, Adam Kszczot, Joanna Skibińska i Kamila Stepaniuk mogą w Londynie dołączyć do starych mistrzów i stworzyć ekipę, jakiej polski sport olimpijski jeszcze nie miał. Sukces lekkoatletów nie spadł więc Polakom z nieba, ale jest pierwszym efektem przemyślanych posunięć organizacyjnych.

Bolt maszynką do robienia pieniędzy - czytaj tutaj »


Więcej o: