Sport.pl

Liga Mistrzów. Celtic Glasgow gra z Arsenalem.

Stawką jest faza grupowa Ligi Mistrzów, wielkie pieniądze, a kto wie, czy nie przyszłość obu klubów.
Spotkanie wicemistrza Szkocji z czwartą drużyną Premier League już na tym etapie to wymysł prezesa UEFA Michela Platiniego. Francuz obiecywał, że ułatwi drogę do LM drużynom ze słabszych krajów, i słowa dotrzymał. Podzielił eliminacje na drabinkę mistrzowską i niemistrzowską, tak by w IV, decydującej rundzie, mistrz Mołdawii nie trafił na czwartą drużynę ligi hiszpańskiej, włoskiej czy angielskiej. W efekcie utrudnił dostanie się do fazy grupowej silnym i średniakom.

W ostatnich trzech sezonach Arsenal przebijał się do LM z łatwością, zwyciężając Dinamo Zagrzeb (3:0 i 2:1), Spartę Praga (2:0 i 3:0) i Twente (2:0 i 4:0). Tym razem londyńczycy trafiają na regularnego uczestnika fazy grupowej, który w trzech ostatnich latach dwa razy odpadał dopiero w fazie pucharowej. Po drodze Celtic potrafił pokonać u siebie Milan, Manchester United i Benficę. Dlatego, choć Arsenal w pierwszej kolejce Premier League rozbił silny Everton 6:1, Arsene Wenger uspokaja optymistów. - To był tylko dobry pierwszy mecz. Wyzwanie czeka nas we wtorek. Mecze z Celtikiem to kluczowe spotkania tego sezonu - przyznał trener "Kanonierów".

Załuska dla Sport.pl: Arsenal faworytem, my w Celtiku optymistami
Wie co mówi. Jego klub ma 367 mln funtów długu i potrzebuje pieniędzy z Ligi Mistrzów jak samochód paliwa. Gra w fazie grupowej przyniosłaby Arsenalowi ok. 25 mln funtów zysku z "dni meczowych", praw telewizyjnych i nagród od UEFA. O konsekwencjach porażki ze Szkotami głośno się w Londynie nie mówi, ale wiadomo, że doprowadziłaby do choroby nerwowej klubowego księgowego.

Jego kolega po fachu w Celticu jest tylko w ciut lepszej sytuacji. Dług klubu wynosi ledwie 1,5 mln funtów, ale przez błędy rządzących ligą szkocką prawdopodobnie wkrótce się zwiększy.

Rok temu Szkocka Premier League rozpisała przetarg na sprzedaż praw telewizyjnych na cztery lata od sezonu 2010/11. Za 125 mln funtów nabyła je Setanta, choć bardzo zbliżoną sumę proponował także Sky. Kilka miesięcy temu Setanta zbankrutowała i rozpisano nowy przetarg. Triumfował Sky, ale w czasach kryzysu zapłacił tylko 65 mln funtów za pięć lat. - Rok temu Celtic, Rangers i Aberdeen sprzeciwiały się wybraniu oferty Setanty. Zła decyzja ligi oznacza dla mojego klubu stratę 12 mln funtów - mówił wściekły John Reid, prezes Celticu.

Dlatego odpadnięcie z Arsenalem oznaczać będzie kłopoty. Nawet w lidze, bo Rangers jako mistrzowie Szkocji zaczynają grę w fazie grupowej LM i szybko się odkują.

Według bukmacherów Celtic powinien się już zastanawiać, skąd weźmie pieniądze potrzebne do rywalizacji z Rangersami, bo z Arsenalem nie ma szans. Trudno im się dziwić. Na niemal każdej pozycji Wenger ma lepszego piłkarza. Niemal, bo potencjalnie Artur Boruc góruje nad Manuelem Almunią. Polski bramkarz w wielkiej formie uwielbiał grać w LM, gdy patrzyła na niego i mówiła o nim cała Europa. Jeśli chce pokazać, że problemy z poprzedniego sezonu ma za sobą, lepszej okazji nie dostanie.