Sport.pl

Łukasz Wiśniewski: Wszystko się zaczęło od feralnego meczu z Kanadą

Kilka dni temu wrócił z Indii, gdzie wraz z reprezentacją Polski juniorów rywalizował w finałowym turnieju Mistrzostw Świata juniorów. O turnieju, wrażeniach, jakie przywiózł z pobytu w Indiach oraz powołaniu do kadry B opowiada serwisowi Reprezentacja.net.
Reprezentacja.net: Przed mistrzostwami świata każdy z was zakładał, że wróci do Polski z medalem. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Polskiemu zespołowi nie udało się awansować do ósemki i ostatecznie zakończyliście turniej na miejscu dziewiątym.

Łukasz Wiśniewski: Wszystko zaczęło się od tego feralnego meczu z Kanadą. Z Rosją też się nie udało i po tych pierwszych dwóch spotkaniach mieliśmy taki mały kryzys psychiczny. Gra o miejsce 9-16 nie była szczytem naszych marzeń, jednak chcieliśmy mimo wszystko wrócić do Polski w trochę lepszych humorach. W kolejnym spotkaniach udało się wszystko wygrać, więc w jakimś tam stopniu nastroje się poprawiły.

Nasza grupa nie należała do najłatwiejszych. Grali w niej przecież Brazylijczycy, którzy potem zostali mistrzami świata. Kanadę i Rosję można było pokonać. Przegraliście jednak oba tie breaki i to w kiepskim stylu.

Nie wiem, z czego to wynikało. Może w końcówkach setów zabrakło nam koncentracji. Wygrywaliśmy w setach 2-1, potem robiło się 2-2. Wychodziliśmy na tie breaka i wszystko się rozsypywało. W pewnym momencie z wyniku 0:0 zrobiło się 7:1, a taką różnicę punktową odrabia się niezwykle trudno. Szczerze powiedziawszy nie oglądałem jeszcze zapisu video tych spotkań, więc trudno mi powiedzieć, jak to się stało. Wyników jednak nie da się już zmienić, to już jest za nami.

Co jeszcze utkwiło Ci w pamięci z pobytu w Indiach?

Przede wszystkim ruch uliczny. Zero przepisów. Całkowity kocioł. Zastanawiam się, w jaki sposób w tym kraju zdobywa się prawo jazdy, bo z tego co mogłem zaobserwować nie szczególnie dba się o przestrzeganie zasad kodeksu ruchu drogowego. Tam nikt nie ma pierwszeństwa, każdy się pcha na pierwszego. Nie wiem, czy poradziłbym sobie na indyjskich drogach (śmiech).

Zostałeś powołany do kadry B, która weźmie udział w Memoriale Huberta Wagnera. Było to dla Ciebie zaskoczenie?

Na pewno jest to zaskoczenie, ponieważ z tego co pamiętam w kadrze B nie brakuje środkowych. Na mojej pozycji konkurencja będzie spora. Pojadę, potrenuję i zobaczę, jak to wszystko będzie wyglądało. Byłoby wspaniale, gdyby udało mi się zagrać na tym turnieju i zmierzyć się ze światowej klasy zespołami.

Więcej o pobycie juniorów w Indiach i wrażeniach Łukasza Wiśniewskiego w serwisie - Reprezentacja.net  »