Sport.pl

Schumacher nie wróci do F1? To ściema.

Niemiec nie pojedzie w GP Walencji. Według dziennikarza Sport.pl Bartosza Raja jego powrót do ścigania i ostateczna decyzja o niewracaniu to ściema. I w dodatku można ją rozumieć na trzy sposoby.
Intel Polsat Racing Tou to nie ściema. Zagraj! »

Po pierwsze Schumacher bał się kompromitującej porażki. "Schumacher jeździł już Ferrari pod koniec lipca, jeździł kartami, na kark się wtedy nie skarżył" - pisze dziennikarz. "Tak wielki mistrz nie może sobie pozwolić na rysę na wizerunku, a byłoby nią przyjeżdżanie za Kubicą czy Alguersuarim na przykład" - dodaje.

Po drugie od samego początku powrót Schumachera był jedną wielką ściemą. "Ferrari (Montezemolo, Domenicalli) znało możliwości swojego pracownika Schumachera, wiedziało od samego początku, że nie da rady przygotować się do startu lub, że nie będzie chciał ścigać się i zajmować miejsca w drugiej 10-tce" - pisze dziennikarz. Ale Ferrari uzyskało szum w mediach i czołówki gazet przez dwa tygodnie.

Po trzecie, możliwe, że ściemą jest decyzja, o tym, że Niemiec nie wraca. A tak naprawdę potrzebuje trochę więcej czasu. "To brzmi niedorzecznie, ale jeśli np. weźmiemy pod uwagę, że Schumacher zwyczajnie w świecie chce się lepiej do powrotu przygotować, to taki scenriusz jest realny" - twierdzi Raj.

Pit Stop: Dlaczego Schumacher nie wraca do F1? Ból karku to wymówka?
Cały wpis znajdziesz - na blogu Bartosza Raja >


Więcej o: