Sport.pl

Dorota Świeniewicz kończy reprezentacyjną karierę

- Nie wytrzymam tej presji. Ten powrót okazał się zbyt trudny - wyjaśniła Dorota Świeniewicz, ogłaszając decyzję o zakończeniu reprezentacyjnej kariery
Polki wreszcie górą - relacja »

- Przyszedł moment, w którym muszę powiedzieć dość, nie tak całkowicie, nie siatkówce, ale temu, co się wokół niej wytworzyło, szczególnie dotyczy to drużyny narodowej - naprawdę szlochała podczas konferencji prasowej po meczu Polska - Japonia kapitan naszego zespołu. - Właśnie zdałam sobie sprawę, że minęły czasy kiedy z rozpierającą pierś dumą jechałam na zgrupowanie reprezentacji - wyznała. - Ogromna szkoda, że właśnie teraz kiedy zapanowała w kadrze właściwa atmosfera i naprawdę odrodził się duch zespołu, grupa wytrawnych "znawców" materii wzięła w ogień krytyki nasze poczynania i wytworzyła nieznaną nam do tej pory presję.

- Wszyscy oczekują od nas sukcesów, wywiera się presję na nas, mocno jesteśmy krytykowane. To tylko przygotowania do ME, im bliżej będzie tej imprezy, powinno być lepiej. O ile potrafimy wyłączyć się z tego zgiełku i szumu jaki wokół nas panuje - mówiła zawodniczka po sobotnim spotkaniu z Holandią.

W odjeżdżającym z Kielc autokarze wszystkie zawodniczki płakały razem ze Świeniewicz.

Zawodniczka jest mistrzynią Europy z 2003 i 2005 r. Na tym ostatnim turnieju wybrana została też najlepszą zawodniczką mistrzostw. Trzy lata temu zdecydowała się na rozbrat z siatkówką, aby urodzić dziecko. Po okresie występów w Hiszpanii i we Włoszech od nowego sezonu ponownie będzie grać w barwach BKS Aluprof Bielsko-Biała.

Siatkarki odniosły w niedzielę pierwsze, historyczne zwycięstwo na własnym boisku w World Grand Prix. Polki pokonały Japonki 3:0. Bardzo słabo spisująca się podczas tego weekendu Świeniewicz w meczu nie wystąpiła.

W piątek Polska uległa Tajlandii 2:3, w sobotę przegrała z Holandią 0:3.

Pełna treść oświadczenia Świeniewicz:

Od bez mała 25 lat siatkówka zawładnęła moim życiem stała się pasją, z czasem miłością i w końcu niezłym dochodem. Kiedyś usłyszałam frazę, że szczęśliwym jest człowiek , który wykonuje to co kocha i lubi, a jeżeli ma możliwość przekształcić to w źródło utrzymania, to czegoż od życia wymagać więcej. Los pozwolił mi znaleźć się w grupie szczęśliwców, którym się to udało. Często powtarzałam, że dopóki gra w siatkówkę będzie dawała mi radość będę grała. Ciągle jest dla mnie bardzo ważna, co więcej chyba nie potrafię żyć normalnie bez niej, ale przyszedł moment w którym przynajmniej w pewnym wymiarze muszę powiedzieć dość. Nie siatkówki, lecz tego co się wokół niej wytworzyło, szczególnie w odniesieniu do drużyny narodowej. Właśnie zdałam sobie sprawę, że minęły czasy kiedy z rozpierającą pierś dumą jechałam na zgrupowanie reprezentacji. Ogromna szkoda, że właśnie teraz kiedy zapanowała w kadrze właściwa atmosfera i naprawdę odrodził się duch zespołu, grupa wytrawnych "znawców" materii wzięła w ogień krytyki nasze poczynania i wytworzyła nieznaną nam do tej pory presję. Owszem zdarzały się w przeszłości opinie krytyczne ze strony dziennikarzy i tzw. ludzi z branży, ale dzisiaj w dobie pozornie pełnej anonimowości kilka osób z licznej rzeszy sympatyków siatkówki, postanowiło wziąć sprawy mojej siatkarskiej kariery w swoje ręce. Nie mam i nigdy nie miałam pretensji do fachowej i bez stronnej krytyki, ale maniakalne atakowanie mnie musiało w końcu przynieść skutki. Zapewniam że fizycznie nic mi nie dolega, lecz moja psychika nie jest już w wystarczającym stopniu odporna na stres.

Oświadczam zatem, że definitywnie kończę karierę reprezentacyjną. Dziękuję wszystkim koleżankom z reprezentacji za wspaniałe chwile przeżyte razem, za pomoc w trudnych chwilach i okazane mi zaufanie, trenerowi Matlakowi za odwagę , stanowczość i uszanowanie mojej decyzji, mężowi i synowi za wyrozumiałość dla moich czasami niezrozumiałych dla nich wyborów i w końcu specjalne podziękowania z głębi serca dla wszystkich prawdziwych kibiców siatkówki w Polsce i za granicą, dzięki którym mogę powiedzieć: warto było.

Świeniewicz się skarży »


Więcej o: