Sport.pl

Anna Rogowska: Cel - podium w Berlinie

Podczas mistrzostw Polski w Bydgoszczy Anna Rogowska skoczyła w skoku o tyczce 4,80 m - to jej najlepszy wynik w tym sezonie. Atakowała potem poprzeczkę na wysokości 4,84 - to wynik lepszy o centymetr od należącego do niej rekordu Polski w skoku o tyczce. Tym razem się nie udało.
Wojciech Borakiewicz: Jak dobrą prognozą przed startem w Berlinie jest wynik uzyskany w Bydgoszczy?

Anna Rogowska: Jest wyśmienitą. Uzyskałam przecież swój najlepszy wynik w sezonie, potwierdziłam, że jestem w dobrej dyspozycji i, co najważniejsze, forma przyszła w odpowiednim momencie. Teraz już chodzi o to, żeby ją zachować i jeszcze mieć zdrowie do finału w Berlinie.

Czego brakowało, żeby już w sobotę pobić rekord Polski?

- Odrobiny szczęścia. Trener kazał mi spróbować skakać na bardzo twardej tyczce. Tak twardej jeszcze w życiu nie używałam. Chodziło o to, żeby się do niej przyzwyczaić i bym wiedziała, co czeka mnie w Berlinie na wyższych wysokościach. Eksperyment się udał, nie było tak źle. Skakałam na niej w drugiej i trzeciej próbie.

To jeszcze niedawno wydawało się nieprawdopodobne, ale teraz... Proszę powiedzieć, czy jest możliwe pokonanie w Berlinie Jeleny Isinbajewej?

- Trzeba by liczyć na to, że Jelena będzie miała słabszy dzień. Ona przecież 4,90 ma oskakane niepoliczoną ilość razy. Ja takiej wysokości nie pokonałam. Oczywiście będę robiła wszystko, co w mojej mocy. Najważniejsze to skoncentrować się na sobie i swoim występie. Jeśli zakończę zawody z rekordem życiowym, to można będzie powiedzieć, że wykonałam zadanie. A co z tego wyjdzie, zobaczymy, bo jest wiele dziewczyn skaczących wyżej ode mnie w tym sezonie. Jest siedem, osiem zawodniczek walczących o medal.

Ale o medalu w mistrzostwach świata z pewnością pani myśli?

- Podium to mój cel.

Piotr Małachowski: Sport jest okrutny - czytaj tutaj »


Więcej o: