Sport.pl

Ekstraklasa: Lech łatwo wygrywa, Legia i Korona demolują

W pierwszej kolejce nowego sezonu ekstraklasy Lech Poznań łatwo rozbił w 15 minut Piasta Gliwice. Do pogromów doszło w Warszawie i Kielcach, gdzie Legia podejmowała Zagłębie Lubin, a Korona warszawską Polonię. W obu spotkaniach po 4:0 wygrali gospodarze.
Piast Gliwice - Lech Poznań 1:3 »

Już po zdobyciu przez nich Superpucharu Polski i rozbiciu norweskiego Fredrikstad 6:1 w eliminacjach Ligi Europejskiej, zdecydowanie było widać, że lechici są "w gazie". Dodatkowo jak na razie w ich grze nie widać braku jednego z dotychczasowych liderów - Rafała Murawskiego, który przed sezonem sprzedany został do Rubina Kazań. Rozpędzoną poznańską ''Lokomotywę'' starali się powstrzymać specjaliści od gry defensywnej z Piasta Gliwice, naprzeciw których stanął ich były kolega - bramkarz Grzegorz Kasprzik kupiony przez Lecha przed sezonem właśnie z Gliwic.

Na rozbicie Piasta Lechowi starczyło 15 minut - do siatki gliwiczan trafiali kolejno Sławomir Peszko (51.), Hernan Rengifo (59.) i Jakub Wilk (66.). Gospodarze odpowiedzieli tylko trafieniem Romana Maciejaka z 69. minuty.

Korona Kielce - Polonia Warszawa 4:0 »

Trener Grembocki twierdził, że Polonia chce w nowym sezonie poprawić się co najmniej o jedno miejsce w stosunku do sezonu poprzedniego. Korona miała również mierzyć dość wysoko. Przedsezonowe deklaracje obu trenerów rozstrzygnęły się na boisku. Górą okazała się być Korona, która zdemolowała u siebie Polonię po po bramkach Ediego Andradiny (34.), Krzysztof Gajtkowskiego (42.), Jacka Markiewicza (61.) i Cezarego Wilka (85.).

Legia Warszawa - Zagłębie Lubin 4:0 >

Zagłębie jeszcze nie zaczęło sezonu, a już ma kłopoty. Nad pozbyciem się klubu zastanawia się KGHM Polska Miedź SA. Zdecydowanym faworytem była Legia i to też na Łazienkowskiej udowodniła.

Zaczęło się od samobójczej bramki Szymona Kaplasa z 31. minuty, ale później strzelali już tylko legioniści. W 48. minucie strzelanie zaczął Adrian Paluchowski. Ten sam zawodnik podwyższył w 62. minucie na 3:0. Po kolejnych dziewięciu minutach jeszcze jedno trafienie dołożył jeszcze Artur Jędrzejczyk.