Sport.pl

Po burdach w Kopenhadze. Kibole walczą z Legią

Ponad 100 kiboli zostało zatrzymanych przed, w trakcie i po meczu Legii z Broendby Kopenhaga. Pięciu dostanie zarzuty. Klub nie zostanie jednak ukarany przez UEFA, bo do zadym doszło poza stadionem
Przed czwartkowym meczem eliminacji Ligi Europejskiej grupa bandytów z Polski obrzuciła policję kamieniami i butelkami. Funkcjonariusze użyli gazu. Zatrzymano 113 osób, pięciu postawiono zarzuty. - To nie byli kibice, bo ci kupili bilety w Warszawie. Reszta pojechała do Kopenhagi, aby rozrabiać - mówi Michał Kocięba, rzecznik Legii.

Klub już wcześniej ostrzegał, że na miejscu nie będzie możliwości nabycia wejściówek. Kiboli nie przekonał. Do Danii pojechało ok. 600 bandytów liczących na szczęście pod kasami. Gdy gospodarze nie chcieli sprzedać im biletów, próbowali interweniować u działaczy Legii, ale ci nie zgodzili się na dodatkową sprzedaż. Trudno się dziwić działaczom klubu, bo z puli 1,5 tys. wejściówek w Warszawie sprzedali ledwie 521. Kupić mogli je tylko posiadacze karty kibica. W ten sposób klub odsiał ukaranych zakazem stadionowym. Gdyby zgodził się na niekontrolowaną sprzedaż w Kopenhadze, ryzykowałby wykluczenie z europejskich pucharów. Według przepisów bierze odpowiedzialność za wybryki każdej osoby na stadionie, której sprzedał bilet. - Pamiętamy, że nadal ciąży na nas kara za spotkanie z Vetrą Wilno - mówi Kocięba. Dwa lata temu kibole przerwali mecz Pucharu Intertoto, a zespół wykluczono z europejskich pucharów na rok w zawieszeniu na pięć lat.

W Danii zadymy odbywały się poza stadionem, dlatego Legii nie grozi kara. - Opieramy się na raporcie delegata, a w nim z oczywistych względów nie opisuje się zajść spoza stadionu - powiedziano nam w biurze prasowym UEFA.

Do rozwiązania kłopotów Legii z kibolami wiele jednak brakuje. Ci, którzy kupili bilety w Warszawie, prawa na stadionie nie łamali, ale za to obrażali właścicieli stołecznego klubu. Mimo to, jeśli Legia awansuje do IV - decydującej - rundy eliminacji, klub znów będzie sprzedawał bilety. - W czwartek naszym piłkarzom brakowało dopingu. Liczymy, że w kolejnych spotkaniach to się zmieni - kończy Kocięba.

Pięciu kiboli oskarżonych - czytaj tutaj »