Sport.pl

Onyszko wraca do gry. Wyrok odsiedzi zimą

Arkadiusz Onyszko, tuż po otrzymaniu wyroku więzienia za pobicie żony i wyrzuceniu go z Odense BK zarzekał się, że nie chce dłużej mieszkać w Danii. Zmienił zdanie. W piątek zadebiutował w barwach FC Midtjylland w sparingu z Flotą Świnoujście
Polski Messi wypożyczony »

Olimpijczyk z Barcelony został skazany na trzy miesiące więzienia (w tym dwa w zawieszeniu) za pobicie swej żony, z którą jest w separacji. Chciał jak najszybciej odsiedzieć wyrok - może sobie wybrać termin, w którym pójdzie do więzienia - ale podpisując kontrakt z FC Midtjylland zmienił zdanie.

FC Midtjylland w ubiegłorocznych rozgrywkach duńskiej ekstraklasy zajął czwarte miejsce. W tym roku celem drużyny jest awans do europejskich pucharów. Duńczycy do nowego sezonu (rusza w najbliższy weekend) przygotowują się na północy Niemiec. W sparingu z pierwszoligową Flotą zdecydowanie dominowali i wygrali 3:0. Onyszko miał niewiele pracy. Polski bramkarz podpisał dwuletni kontrakt i po jego wygaśnięciu prawdopodobnie zakończy karierę. Co sprawiło, że zmienił decyzję?

Mariusz Rabenda: Będzie pan pierwszym bramkarzem FC Midtjylland?

Arkadiusz Onyszko (bramkarz, wicemistrz olimpijski z Barcelony): - Tak, w sparingu z Flotą w pierwszej połowie zagraliśmy składem wyjściowym na ligę. Cieszę się, że do nich przyszedłem. To młoda, fajna drużyna. Średnia wieku - nie licząc mnie [Onyszko na 35 lat - red.] wynosi 23 lata. Ja jestem starszy nawet od trenera.

Dwa dni przed podpisaniem kontraktu czytałem pańskie wypowiedzi, że Dania nie jest krajem do życia, że wynosi się pan stamtąd.

- Przyznaję tak mówiłem. W takiej byłem sytuacji. Dostałem wyrok 30 dni więzienia, muszę to odsiedzieć w przerwie zimowej. Wyglądało na to, że żaden klub nie zatrudni mnie z takim "dorobkiem artystycznym", ale FC Midtjylland wyciągnął do mnie rękę, powiedział, że nie ma żadnych przeszkód, bym u nich grał. Po prostu po zakończeniu rundy koledzy pójdą odpocząć, a ja odsiedzieć karę i wiosną zacznę treningi od zera.

Ale nie chodzi nawet o klub, tylko o kraj. Deklarował pan natychmiastowy wyjazd z Danii.

- To było zaraz po wyroku. My, Polacy żyjemy w trochę innym świecie. U nas jest inna mentalność, że tą duńską ciężko nam żyć. Kiedy się wychodzi z sądu i za coś błahego, albo wręcz coś, czego się nie zrobiło dostajesz 30 dni więzienia, to trudno się pogodzić z taką decyzją. Człowiek jest sfrustrowany i mówi różne rzeczy pod wpływem emocji. Tak było ze mną. Nie zmieniłem jednak zdania, że Dania to dziwny kraj.

Pańska odsiadka też będzie dziwna.

- Przez dwa tygodnie muszę w więzieniu spędzać dzień i noc, pozostałe dwa tygodnie będę mógł w dzień wychodzić na zajęcia z drużyną, a na noc będę musiał wracać do zakładu karnego.

FC Midtjylland zaproponował panu grę zaraz po tym, jak poprzedni klub zerwał z panem umowę?

- Nie. Przez tydzień nikt do mnie nie dzwonił, dopiero po tygodniu padła propozycja FC Midtjylland. Przez ten tydzień już myślałem, że to jest mój koniec kariery - a kto chce tak kończyć grę. Rozmowy z FC Midtjylland były krótkie. Już na następny dzień podpisałem dwuletni kontrakt. Jak upłynie, to wtedy najprawdopodobniej zakończę grę.

Z Polski też nie było propozycji?

- Nie - podobno u nas też nie chcą takiego zawodnika. Były propozycje, bym pojechał się pokazać, ale ponoć odpowiadano, że ktoś taki jak ja negatywnie wypływałby na wizerunek klubu i rozmów nie było. Widać kluby już nie patrzą na to jak się broni, tylko co się robi poza boiskiem.

Taki sam powód podało Odense BK rozwiązując z panem kontrakt, więc nie powinien się pan dziwić polskim klubom.

- To prawda. Na szczęście dla mnie w FC Midtjylland podejmując rozmowy kierowali się moimi umiejętnościami. Widocznie uznali, że zatrudniając mnie wizerunek ich klubu nie ucierpi. A wiedzą, że jestem bardzo dobrym bramkarzem, nigdy nie zawaliłem meczu, nie byłem kontuzjowany, solidnie trenuję. Każdy może popełnić jakieś błędy w życiu. Ja popełniłem i za to zostałem skazany. Ale sport i życie prywatne, to dwie różne sprawy.

Po zakończeniu kariery wraca pan do Polski?

- Nie wiem. Będzie trudno, bo wracając do Polski skażę się na niewidywanie dzieci, a na dzieciakach bardzo mi zależy. Także podejmując rozmowy i zgadzając się na kontrakt z FC Midtjylland kontakty z dziećmi miały duży wpływ na moją decyzję. Nie chcę zostawiać dzieci. Kocham je.