Sport.pl

Eberharter triumfuje w zjeździe i slalomie

Wygrywając w Sankt Moritz ostatni przed Igrzyskami bieg zjazdowy Austriak Stephan Eberharter zapewnił sobie zwycięstwo w pucharowej klasyfikacji tej konkurencji. I pokazał, że ma w zasięgu ręki kilka medali. Nie tylko na zbliżających się Igrzyskach...


- Szczerze muszę przyznać, że gdy po raz pierwszy stanąłem na szczycie tej trasy to serce podskoczyło mi do gardła. Nie to, żebym się bał ale po prostu robi to wrażenie. Nie jestem jeszcze przyzwyczajony do takich widoków - powiedział "Gazecie" zwycięzca. I Eberharter nie był oczywiście jedynym, na którym zupełnie nowa trasa Corviglia zrobiła duże wrażenie.

- Tu nikt przypadkiem wygrać nie może. Żeby dojechać bezbłędnie na dół, trzeba mieć solidne nogi i świetnie opanowaną technikę. I oczywiście sporo determinacji aby wyskoczyć z budki startowej... - komentował, także obecny w Sankt Moritz, dawny mistrz zjazdu a obecnie piwowar i kierowca rajdowy, Luc Alphand.

- Tu kondycja jest niezbędna już przed startem - śmiał się Szwajcar, Didier Cuche. I rzeczywiście można się nabawić zadyszki wspinając się na sam szczyt Corviglii, wiedzie na nią... 130 stopni. Architekt trasy, mistrz olimpijski w biegu zjazdowym z Sapporo, Bernhard Russi wpadł bowiem na diaboliczny wręcz pomysł - trasa zaczyna się od sztucznej rampy zjazdowej, przypominającej trochę rozbieg narciarskich skoczków. Ale jeszcze bardziej stromy i nie bez powodu noszący nazwę "Freifall", czyli po prostu "wolny upadek".

- Bardziej stromo już być nie może, bo narciarze by po prostu spadali a nie zjeżdżali. Nachylenie naprawdę sięga 100 procent - cieszy się Russi. - Efekt tego jest taki, że zawodnicy po przejechaniu pierwszych 120 metrów mają prędkość przekraczającą 130 km na godzinę! - dodaje.

A zjazdowcy nie ukrywają, że bardzo im się to podoba. - Trasa jest naprawdę świetna. Wymaga jednak bardzo dokładnego jej zapamiętania. Przebiega w "gołym" górskim terenie, gdzie brakuje punktów odniesienia. Jeśli zapomnisz, gdzie jesteś to prawie na pewno wypadniesz z niej na najbliższym zakręcie. Zakrętów jest bowiem dużo. Co więcej dużo jest też skoków, które w większości tak są skonstruowane, że na początku nie widzisz miejsca w którym wylądujesz. Naprawdę tutaj trzeba wiedzieć, gdzie się jedzie - komentował na mecie Eberharter.

Austriak trasę zapamiętał najwyraźniej bezbłędnie - z jej niemal trzema kilometrami (2989 m) poradził sobie w niecałą minutę i czterdzieści sekund. Był najszybszy. Chciałoby się wręcz powiedzieć "jak zwykle najszybszy" - Eberharter wygrał pięć z ośmiu dotychczasowych biegów zjazdowych. W tych trzech pozostałych także zresztą był zawsze w czołówce. Jego najgorszy tegoroczny wynik w zjeździe to... czwarte miejsce w Val Gardena. Nic więc dziwnego, że w sobotę Sankt Moritz pucharowe emocje w tej konkurencji już się skończyły. Kryształowa Kuli w zjeździe Eberharterowi nikt już nie odbierze. Drugi w klasyfikacji Fritz Strobl ma do niego 245 punktów straty. W dwóch zjazdach jakie pozostały w pucharowym kalendarzu można zarobić maksymalnie 200...

Tej zimy pozostała jednak jeszcze zjazdowcom jedna walka. I to jaka! O medale olimpijskie. Nikt chyba nie ma już wątpliwości, że głównym faworytem do złota w Salt Lake City jest Eberharter. Zawody w Sankt Moritz potwierdziły zaś opinię, że jeśli ktoś może mu ewentualnie zagrozić to będzie to kolega z ekipy. W sobotę zawodnicy Power Teamu zajęli pięć pierwszych miejsc. A w pierwszej dziesiątce było ich aż siedmiu! I walka między nimi jest naprawdę zaciekła. Drugi na sobotnim podium Fritz Strobl był od Eberhartera wolniejszy o zaledwie 18 setnych sekundy. - Wiem, że musze na niego uważać - przyznał zresztą "Steff".

Czy w Snowbasin, gdzie rozgrywany będzie olimpijski zjazd i super gigant mogą być niespodzianki? Wykluczyć tego się nigdy nie da. Nie można np. zapominać o Norwegach Lasse Kjusie i Kjetil Andre Aamodt'cie, którzy nie pojawili się w Sankt Moritz, gdyż właśnie "szlifują" olimpijską formę. Choć zdaniem wielu trenerów opuszczenie tych właśnie zawodów to błąd. Z co najmniej dwóch względów. Pierwszy to stracona możliwość zapoznania się z trasą Corviglia, na której już w przyszłym roku odbywać się będzie walka o tytuł mistrza świata. Drugi to fakt, że olimpijska trasa Grizzly w Snowbasin zaprojektowana została przez... Bernharda Russiego. I nawet zdaniem samego architekta niektóre jej elementy przypominają Corviglię.

Eberharter pobytu w szwajcarskim kurorcie na pewno nie żałuje. - Jeszcze kilka lat temu nawet nie myślałem, że kiedykolwiek zdobędę Puchar w zjeździe. Teraz, po starcie w Sankt Moritz zaczynam jednak coraz bardziej myśleć nie tylko o zbliżających się Igrzyskach, ale nawet o przyszłorocznych Mistrzostwach Świata - przyznał.

Te myśli Eberhartera bez wątpienia nie dotyczą tylko zjazdu. Steff, podobnie jak dawniej Hermann Maier, wygrywa jeszcze w dwóch dyscyplinach - super-gigancie i gigancie. Publiczność zaczyna już go nawet nazywać "Eberhartor". W niedzielę między gigantowymi tyczkami Sankt Moritz nie dał nikomu szansy. Pokonać nie zdołał go nawet Didier Cuche. Eberharter był o... 2 setne sekundy szybszy od Szwajcara!

Dublet Austriaka w Sankt Moritz sprawił, że jego przewaga nad drugim w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata Kjetil-Andre Aamodtem przekroczyła 400 punktów. I choć o tym Eberharter nie ma odwagi jeszcze mówić, to jednak naprawdę bardzo trudno mu będzie nie zdobyć tej zimy wielkiej Kryształowej Kuli...



Kobiety. Zjazd w Are (Szwecja):

1. R. Goetschl (Austria) 1:44,23 min; 2. S. Heregger (Austria) 0,08 s straty; 3. I. Kostner 0,67 s straty.

Slalom w Are:

1. L. Pequegnot (Francja) 1:26,08 min; 2. K. Koznick (USA) 1,25 s straty; 3. Y. Nowen (Szwecja) 1,35 s straty.

Klasyfikacja generalna PŚ:

1. M. Dorfmeister (Austria) - 955 pkt.; 2. R. Goetschl - 807 pkt.; 3. S. Nef (Szwajcaria) - 804 pkt.

Mężczyźni.

Bieg zjazdowy w St. Moritz:

1. S. Eberharter 1:39,07 min; F. Strobl (Austria) 0,18 s straty; 3. M. Walchhofer 0,78 s straty.

Slalom gigant w St. Moritz:

1. S. Eberharter (Austria) 2:33,66 min; 2. D. Cuche (Szwajcaria) 0,02 s straty; 3. H. Knauss 0,38 s straty.

Klasyfikacja generalna PŚ:

S. Eberharter (Austria) - 1392 pkt.; 2. K.A. Aamodt (Norwegia) - 936 pkt.; 3. B. Miller (USA) - 870 pkt.