Sport.pl

Wimbledon. W finale kobiet Serena lepsza od Venus

Serena Williams pokonała w sobotę starszą siostrę 7:6 (7-3) 6:2 i zdobyła 11. tytuł wielkoszlemowy. Ojciec Amerykanek Richard nie oglądał meczu. Wsiadł do samolotu przed finałem. - Zadanie wykonane - stwierdził.
Papa Williams zostawił córki już nie pierwszy raz. Rok temu, gdy grały finał, też był w samolocie nad Atlantykiem. Poprosił pilota, by nie podawał wyniku.

Serena wygrała z Venus w 87 minut. W pierwszym secie była walka, w drugim Serena odskoczyła w rytm swoich potężnych uderzeń i atomowych serwisów. Jej zwycięstwo to mimo wszystko niespodzianka. 29-letnia Venus broniła w Londynie tytułu, zmierzała po pierwszy od czasów Steffi Graf hat trick i szóste trofeum w karierze. Od III rundy w 2007 r. nie straciła w Londynie seta, a w tym roku rywalki w sześciu rundach urwały jej 19 gemów. - Potraktowałam Venus jako kolejną rywalkę, a nie siostrę - wyjaśniała 27-letnia Serena, która posłała w finale aż 12 asów i miała 25 wygrywających uderzeń. - W pewnym momencie spojrzałam na tablicę ze statystykami i zobaczyłam dwa nazwiska "Williams". Nie wiedziałam, kto jest kto - śmiała się Amerykanka, która na konferencji pojawiła się w podkoszulku z napisem: "Are you looking at my titles?", czyli: "Czy patrzysz na moje trofea?". Słowo "titles" znajdowało się akurat w miejscu, gdzie męskie spojrzenia często zatrzymują się na kobiecych T-shirtach.

Trofea rzeczywiście są imponujące. Serena wygrała z Venus po raz 11. w 21. meczu sióstr. Odebrała w Londynie trzeci puchar, ale pierwszy od 2003 r. Z 11 tytułami wielkoszlemowymi awansowała na siódme miejsce na liście wszech czasów. Brakuje jej jednego zwycięstwa, by zrównać się z Billie Jean King. Do prowadzących Margaret Smith Court (24) i Steffi Graf (22) traci jeszcze sporo.

- Serena zagrała świetny turniej. Wiem, że byłam uważana za faworytkę, ale nie wiecie, jak to jest grać z kimś, kto nigdy się nie poddaje - mówiła Venus.

Mimo zwycięstwa w trzech z ostatnich czterech Szlemów (US Open 2008, Australian Open i Wimbledon 2009) Serena dalej będzie druga w rankingu WTA za Dinarą Safiną, która nigdy nie triumfowała w najważniejszych imprezach. - Dinara zasługuje na prowadzenie. Wygrała przecież w Rzymie i Madrycie - powiedziała z poważną miną Serena, ale za chwilę się roześmiała. Jej poglądy na temat rankingu są znane od dawna. Amerykanka uważa, że nie oddaje realnego układu sił, skoro na czele jest tenisistka bez żadnych sukcesów.

Świętowanie amerykańskiego Dnia Niepodległości nie skończyło się wraz z finałem singla. Trzy godziny później siostry Williams wyszły na kort po tej samej stronie siatki i w meczu decydującym o tytule w deblu pokonały Samanthę Stosur i Rennae Stubbs z Australii 7:6, 6:4. - Nie ma to jak siła sióstr - powiedziała Serena.

LICZBA SIÓSTR WILLIAMS

7 660 000 zł - zarobiły Amerykanki za tegoroczny Wimbledon (po kursie 5,1 zł za funta). Serena za zwycięstwo w singlu odebrała czek na 850 tys. funtów (4,33 mln zł), Venus za finał - 425 tys. funtów (2,16 mln zł). Za zwycięstwo w deblu siostry zarobiły 230 tys. funtów (1,17 mln zł)

Federer wygrywa Wimbledon 2009 po wielkim meczu - czytaj tutaj »


Więcej o: