Sport.pl

Nowa F1 coraz bliżej. Szef Le Mans wyciąga rękę

Padła kolejna propozycja dla zwaśnionych z FIA zespołów F1. Organizator legendarnego wyścigu 24 godziny Le Mans powiedział, że jest otwarty na rozmowy, jeśli teamy nie dojdą do porozumienia z prezydentem FIA Maxem Mosleyem.
Hamilton: Odejdę z F1 razem z McLarenem  »

Massa: Stwórzmy alternatywną F1  »

- Im więcej, tym lepiej. Są u nas mile widziani - mówi portalowi Motorsport.com Remy Brouard, generalny menedżer Automobile Club de l'Ouest (ACO), organizatora najstarszego wyścigu samochodowego na świecie - 24 godziny Le Mans. - Jeśli będą chcieli złożyć propozycje, wysłuchamy ich - dodaje szybko.

Ludzie Brouarda już kiedyś organizowali sezon wyścigowy. Na początku 2000 roku powstała European Le Mans Series (ELMS), wyścigi odbywały się na znanych europejskich torach. Na jednym sezonie jednak się skończyło. Z kolei prezydent Ferrari Luca di Montezemolo był podczas ostatniego wyścigu Le Mans oficjalnym starterem. Po zakończeniu imprezy mówił, że jest to jedna z możliwości dla jego zespołu, jeśli porozumienie w F1 nie zostanie osiągnięte.

To nie jedyna alternatywa dla zespołów skłóconych z dotychczasowym organizatorem wyścigów. Niedawno motoryzacyjny świat obiegła informacja, że gotowość do przygotowania nowej serii dla "zbuntowanych" wyraża Carmelo Ezpeleta, szef firmy Dorna Sports, która trzyma pieczę nad MotoGP (motocyklową odmianą F1). Zainteresowanie wyrażali też podobno Jaime Alguersuari, który stworzył kuźnię talentów wyścigowych w Renault World Series oraz Juan Pareja, związany kiedyś z Formułą 3.

Konflikt w F1 poważnie zagraża przyszłości tej serii. Zespoły zgłosiły się do następnego sezonu warunkowo i uzależniają ostateczną decyzję od ustępstw FIA. Ferrari, BMW, Renault i kilku innym ekipom nie podobają się plany ograniczenia ich budżetów do 40-50 mln funtów.

Max Mosley planuje w najbliższym czasie wysłać do wszystkich stajni list z prośbą o przyjęcie propozycji FIA. Podpisanie i odesłanie tego listu automatycznie zakończy spór. Część zespołów stanowczo jednak utrzymuje, że nie zamierza iść na ustępstwa i jest gotowe ścigać się w innej serii niż F1.

Prezydent Ferrari: Le Mans to jedna z możliwości - czytaj tutaj »


Więcej o: