Sport.pl

Abramow - megagwiazda w polskiej lidze siatkarzy

Szefowie Jastrzębskiego Węgla podpisali roczny kontrakt z Rosjaninem Pawłem Abramowem, jednym z najlepszych siatkarzy świata. Rosjanin będzie grać w Polsce, bo kluby w jego ojczyźnie zaciskają pasa - taki ?prikaz?, ponoć od samego premiera Władimira Putina.
Negocjacje z 30-letnim przyjmującym Iskry Odincowo trwały trzy tygodnie. - Potrzebowaliśmy lidera z prawdziwego zdarzenia. Jestem strasznie szczęśliwy. Sprowadzenie Abramowa traktujmy jako wielkie święto całej polskiej siatkówki! - triumfuje prezes Zdzisław Grodecki.

Jak w czasach kryzysu klub zdołał pozyskać tak klasowego gracza, i to z ligi rosyjskiej, która oferuje siatkarzom bajońskie pensje? Rozmowy ułatwiły kłopoty finansowe wicemistrza Rosji. Strategiczny sponsor w związku z recesją obciął wydatki na siatkówkę. - Chodzi o ogólną politykę finansową wobec tamtejszych klubów. Dostały one prikaz: "Słuchajcie, jest kryzys, więc musimy udawać skromnych, bo tak życzy sobie premier Putin". Sygnał źle odebrali siatkarze. Inne gwiazdy, jak Giba i Werbow, też odchodzą z Odincowa - wyjaśnia menedżer Andrzej Grzyb.

- Jastrzębski Węgiel to uznana marka w Europie, przecież zagramy w Lidze Mistrzów [mimo trzeciego miejsca w polskiej lidze, dzięki "dzikiej karcie"]. A kontrakt Abramowa na pewno nie będzie tak wysoki, o jakim wkrótce będzie się mówić. Podobnie jak Real Madryt jest w stanie zarobić na transferze Cristiano Ronaldo, tak i my nie stracimy na Pawle Abramowie - przekonuje Grodecki.

Nic za darmo. - Wszystko odbyło się kosztem utraty innych dobrych graczy. Odeszli Samica, Jurkiewicz czy Prygiel - wyjaśnia Bogdan Szczebak, statystyk i skaut JW.

- Nikogo nie poświęcaliśmy. Nadal budujemy zespół, który ma być znaczącą siłą w kraju i Europie. W przypadku Abramowa większe znaczenie miało to, że zawodnik po prostu bardzo chciał u nas grać. Nigdy nie występował w klubach zachodnich, a Polska to ciekawy rynek - twierdzi prezes Grodecki.

Jastrzębski Węgiel lubi zaskakiwać głośnymi i niespodziewanymi transferami (Bułgar Plamen Konstantinow, Francuz Guillaume Samica), ale gwiazdy formatu Abramowa w lidze jeszcze nie było. Rosjanin, który jest miłośnikiem jazzu i muzyki elektronicznej, to najlepszy przyjmujący i atakujący Ligi Światowej w 2002 roku i najlepszy przyjmujący mistrzostw Europy 2005. Ze Sborną zdobywał medale ME, MŚ, Ligi Światowej oraz igrzysk olimpijskich. Nie licząc rocznego epizodu w lidze japońskiej (Toray Arrows), Abramow wiązał się z klubami rosyjskimi (MGFSO Moskwa, Iskra Odincowo, Dynamo Moskwa).

- Jest graczem wszechstronnym, a przede wszystkim niezwykle doświadczonym. Potrafi wprowadzić spokój, umie poderwać drużynę do walki - wylicza atuty Rosjanina Grodecki. - Z pewnością to bardziej kompletny gracz niż Samica. Ma zdecydowanie lepsze przyjęcie od Francuza - dodaje Szczebak. Wojciech Drzyzga nazywa transfer Rosjanina "strzałem w dziesiątkę". - Można tylko pogratulować działaczom JW, że potrafili przyciągnąć tak cenionego zawodnika, nad którego marką trzeba wciąż pracować - mówi z uznaniem Drzyzga.

Brazylia dla Polski wciąż nietykalna - czytaj tutaj »