Sport.pl

Janas: Nie jestem menedżerem, tylko trenerem

Paweł Janas awansował z Widzewem Łódź do Ekstraklasy. Teraz buduje drużynę która ma być silną drużyną środka tabeli. - Nie możemy popełnić błędów Cracovii i Górnika Zabrze i przespać pierwszej rundy, bo później może być za późno - komentuje.
Trener Widzewa nie ma wątpliwości, ze Widzew potrzebuje wzmocnień. Na jakich pozycjach?

- Dwóch do obrony i dwóch do pomocy - deklaruje Janas. - Pamiętajmy, że jesienią będzie 17 meczów w lidze, dochodzi Puchar Polski i Puchar Ekstraklasy. Nie możemy popełnić błędów Cracovii i Górnika Zabrze i przespać pierwszej rundy, bo później może być za późno. W lidze zostanie tylko 13 meczów i będzie walka o życie. Śląsk Wrocław jest dobrym przykładem drużyny, która jesienią uzbierała dużo punktów i potem był bezpieczny - analizuje.

Janas zaznacza przy tym, że to nie on będzie sprowadzał nowych graczy.

- Nie prowadzę rozmów transferowych, bo nie jestem menedżerem, tylko trenerem. Heniek Kasperczak łączył te funkcje i jak to się skończyło? Są w Widzewie ludzie, którzy odpowiadają za transfery. Ja mogę tylko ocenić zawodnika i powiedzieć, czy go chcę, czy nie - tłumaczy trener Widzewa.

Kogo zobaczymy w przyszłym sezonie w Łodzi? Janas nie chciał potwierdzić zainteresowania Rafałem Grzelakiem i Adrianem Sikorą. Według spekulacji prasowych, ten drugi miałby zastąpić Radosława Matusiaka. - Bo Radek na razie nie spełnił oczekiwań. Na początku rundy wychodził w pierwszym składzie, ale później miał kontuzje i grali inni. Nie wiem, czy nadal chce próbować. Jak będzie chciał, to dobrze, ale nie może już dostać takiego kredytu zaufania, że będzie grał za nazwisko. W ekstraklasie nie można sobie na to pozwolić - nakreśla sytuację byłego reprezentanta Polski Janas.

Cały wywiad z Pawłem Janasem - czytaj tutaj »


Więcej o: