Sport.pl

Radwańska nie lubi jęczących tenisistek

- Myślę, że za takie wrzaski jak de Brito, powinny być kary finansowe, bo to już jest przesada. Co gorsza, ona chyba krzyczy coraz głośniej. Grałam z nią w 2008 r. i wyła wtedy trochę ciszej - tak Agnieszka Radwańska komentuje wydarzenie z piątku, kiedy to zawodniczka była na korcie tak głośno, że jej rywalka poskarżyła się na to sędziemu
Trener: Radwańska nawet do finału »

W piątek doszło do niecodziennego zdarzenia w meczu Portugalki Michelle Larcher de Brito z Francuzką Aravane Rezai. De Brito jęczała na korcie tak głośno, że Francuzka poskarżyła się sędziemu, że nie może już wytrzymać tego hałasu.

Agnieszka Radwańska na korcie zawsze jest bardzo cicho. Na pytanie, czy nie lubi pokrzykujących dziewczyn typu Szarapowa lub de Brito, Polka odpowiada:

- Do Szarapowej i de Brito dołożyłabym jeszcze Azarenkę. Nie ukrywam, że mnie to denerwuje, tym bardziej, że na treningach wcale tak nie jęczą! Korty treningowe są obok siebie i jakoś de Brito umie wtedy uderzać bez takich wrzasków i ryków - komentuje Radwańska. - To jest strategia na wybijanie z rytmu rywalek. Nie rozumiem tego. Myślę, że za takie wrzaski jak de Brito, powinny być kary finansowe, bo to już jest przesada - wysuwa odważną propozycję Radwańska. - Co gorsza, ona chyba krzyczy coraz głośniej. Grałam z nią w 2008 r. i wyła wtedy trochę ciszej. Ja chyba w ogóle nie umiałabym tak głośno wrzasnąć (śmiech).

Stękająca Portugalka denerwuje rywalkę »


Więcej o: