Sport.pl

Bondarenko: Agnieszka może wygrać z Kuzniecową

- Tym razem zagrałam znacznie słabiej niż w Australii, a Agnieszka była bardzo zdeterminowana, by się zrewanżować. Zagrała świetny mecz - powiedziała na konferencji w Paryżu Ukrainka Katerina Bondarenko, która w sobotę w III rundzie Rolanda Garrosa przegrała z Agnieszką Radwańską 2:6, 4:6. Kolejną rywalką Radwańskiej będzie rozstawiona z siódemką Rosjanka Swietłana Kuzniecowa
Radwańska pokonała Bondarenko »

Agnieszce Radwańskiej idealnie udał się rewanż za Australian Open. W styczniu w I rundzie w Melbourne Bondarenko sensacyjnie pokonała rozstawioną wtedy z dziesiątką Polkę 7:6 (9-7), 4:6, 6:1. Wtedy Radwańska zagrała jednak bardzo słaby mecz, popełniła aż 51 niewymuszonych błędów, zupełnie odpuściła walkę w trzecim secie. Tym razem spisała się doskonale - miała 22 winnery, 4 asy serwisowe i zaledwie 17 niewymuszonych błędów

- Ale też ja zagrałam w Australii znacznie lepiej niż dziś. Grało mi się ciężko, przeszkadzał wiatr, a ja byłam jakaś zupełnie nie w sosie, może chodziło o zmęczenie. Znaczenie miała też chyba nawierzchnia, bo moim zdaniem Agnieszka lepiej spisuje się na czerwonej mączce niż na twardym korcie, jest znacznie szybsza, pewniej się rusza - dodała Katerina, która w światowym rankingu WTA zajmuje 60. miejsce (w styczniu była 59.). Bondarenko dobrze mówi po polsku, bo na początku kariery razem z dwoma siostrami trenowała w Kędzierzynie-Koźlu. Chodziła nawet do polskiej szkoły. W Melbourne wspominała m.in., że nie przepadała za nauczycielką geografii.

Tym razem była smutna, przygaszona. Jej występami nie interesują się, póki co, media w ojczyźnie - żaden ukraiński dziennikarz nie akredytował się na Roland Garros. Na konferencję (tak jak w Melbourne) przyszli tylko Polacy.

- Moim zdaniem Agnieszka ma w 1/8 finału szansę z Kuzniecową, bo już kilka razy z nią wygrywała. To znaczy, że wie, jak z nią grać - stwierdziła Bondarenko.

Teraz wraca do Kijowa załatwiać wizę do Holandii i Wielkiej Brytanii. Najbliższe turnieje zagra już na trawie w s'Hertogenbosch i na Wimbledonie.- Ciężko nam z tymi wizami, ale jakoś się już przyzwyczaiłam. Znają już nas w ambasadach - uśmiechnęła się na koniec Ukrainka.



Więcej o: