Tomasz Jarzębowski - niespotykanie pechowy piłkarz

W Bełchatowie przez dwa lata grał niemal non stop. W Legii od końca lutego do połowy maja leczył już dwa urazy. Tomasz Jarzębowski naruszył w meczu z Wisłą łąkotkę i do końca sezonu nie zagra.
31-letni defensywny pomocnik to najbardziej pechowy i najczęściej kontuzjowany piłkarz Legii w ostatnich latach. Wychowanek Agrykoli trafił na Łazienkowską w 1997 roku, jeszcze nie będąc pełnoletnim. Od 2000 roku zaczęło się pasmo nieustannych urazów, kontuzji i operacji. Trwało pięć lat.

"W 2000 roku coś mi się stało z rzepką w lewym kolanie. Dwie operacje w Polsce niewiele pomogły. Po kilku tygodniach znowu zaczynało boleć. Aż w końcu doktor Volker Fass z Freiburga wyprowadził mnie na prostą w 2002 roku. Gdybym był mądrzejszy, pojechałbym do niego od razu" - opowiadał Jarzębowski cztery lata temu, kiedy odchodził z Legii.

To była rozmowa pełna żalu, emocji i frustracji. Rzepce pomógł dopiero trzeci zabieg. Następne było zerwanie więzadeł krzyżowych, też w lewym kolanie. "Pod koniec września 2004 roku miałem u doktora Fassa operację lewego więzadła krzyżowego. Wiosną 2005 wróciłem do treningów, rozegrałem kilka meczów w rezerwach. Wszedłem na 20 minut derbowego meczu z Polonią przy Konwiktorskiej. I to były jedyne minuty, jakie wiosną zagrałem w lidze" - opowiadał Jarzębowski.

1 czerwca 2005 wydawało się, że zerwał więzadło w kolanie prawej nogi. Zerwanie było tak ogromne, że trudno było określić, które więzadło strzeliło. A to była... łąkotka. Volker Fass znowu "naprawił" mu nogę. Jesienią trwała żmudna rehabilitacja - piłkarz spędził wiele tygodni w Szczecinie u doktora Zbigniewa Pawłowskiego. To wówczas poróżnił się z doktorem Legii Stanisławem Machowskim i w grudniu 2005 r. rozwiązał kontrakt z klubem.

Odszedł do Bełchatowa - przez osiem lat na Łazienkowskiej zagrał tylko w 78 meczach ligowych! Poza Warszawą odżył natychmiast - w kwietniu 2006 roku wrócił na boisko. W sezonach 2006/07 i 2007/08 był podstawowym piłkarzem Bełchatowa. Przez te dwa lata zagrał w 66 spotkaniach, z tego 58 zaczynał w pierwszej jedenastce. 30 zaliczył w pełnym wymiarze czasowym.

W grudniu skończył mu się trzyletni kontrakt z GKS. Chłopaka z Grochowa ciągnie na Łazienkowską. Legia to jego klub. Przyszedł pomóc w zdobyciu mistrzostwa. Ale nie minęło pięć miesięcy, a Jarzębowski zdążył już opuścić kilka spotkań z powodu zbitego piszczela (z Arką) i naciągnięcia łydki (na treningu dzień przed meczem z Lechem). W niedzielę w starciu z jednym piłkarzy Wisły uszkodził łąkotkę. W Krakowie zagrał po raz pierwszy po wspomnianym urazie łydki. W 62. min zmienił kontuzjowanego Tomasza Kiełbowicza. Sam ledwo dotrwał do końca.

Teraz czeka na artroskopię kolana. Do zajęć wróci podczas letnich przygotowań do następnego sezonu.

Liczby Jarzębowskiego

12 - w tylu meczach tej rundy zagrał w Legii (siedem ligowych, dwa w PE i trzy w PP) na 17 możliwych

733 - tyle minut spędził na boisku (na 1530 możliwych)

5 - w tylu spotkaniach grał od pierwszej do ostatniej minuty (po dwa w lidze i PP, jedno w PE)

Zobacz także
  • Takesure Chinyama Chinyama nie zagra z Polonią Bytom

Najnowsze informacje