Sport.pl

Pod górkę w Jokohamie

Nie ma szczęścia w losowaniach głównych imprez pingpongistka Forbetu Tarnobrzeg Li Qian, która już w drugiej rundzie pożegnała się z indywidualnymi mistrzostwami świata w Japonii.
W rozegranych jesienią ubiegłego roku mistrzostwach Europy Qian była jedną z kandydatek do znalezienia się w ćwierćfinale, ale trafiła na najgorszą z możliwych przeciwniczek - Włoszkę chińskiego pochodzenia Wenliang Tan Monfardini - i musiała pożegnać się z marzeniami o medalu. W Jokohamie los ponownie jej nie rozpieszczał.

Tarnobrzeżanka mimo wysokiego rankingu i rozstawienia w zawodach z numerem 17. miała bardzo trudne losowanie. - Planem maksimum jest znalezienie się w szesnastce, ale mogą być kłopoty z awansem już do 1/16 finału - mówił przed wylotem do Azji trener Li Zbigniew Nęcek. Słowa szkoleniowca były, niestety, prorocze.

Li Qian w pierwszej rundzie bez problemów pokonała 4:0 Malezyjkę Beh Lee Wei, ale w kolejnej trafiła na Japonkę Tasei Mikie. Pech polegał na tym, że Japonki stosują w spotkaniach z Qian niezwykle trudną dla niej taktykę, zupełnie inną niż wszystkie pozostałe zawodniczki, może poza Chinkami. - Japonki świetnie grają przeciwko obronie, mają swoją koncepcję, potwornie trudną dla defensorek. Przypomnę, że jedna z nich wygrała w Danii Pro Tour, pokonując po drodze aż cztery klasowe obrończynie i tracąc zaledwie seta - mówił szkoleniowiec.

Tarnobrzeżanka w starciu ze sklasyfikowaną na 63. miejscu w światowym rankingu Tasei nie była bez szans. Prowadziła nawet 2:1 w setach, ale w kolejnych trzech brylowała jej rywalka. Li Qian po tej porażce zakończyła swój debiutancki udział w mistrzostwach, gdyż nie występuje w grach podwójnych i sklasyfikowana została ostatecznie na miejscach 33.-64. Na tym samym etapie odpadło czworo pozostałych Polaków z Lucjanem Błaszczykiem na czele. Rundę wcześniej przegrało ich trzech, w tym Natalia Partyka i mistrz Polski Artur Daniel.