Kobiety chcą skakać - kanadyjska gazeta broni praw kobiet

Złota medalistka MŚ z Liberca Lindsey Van z USA i brązowa Anette Sagen z Norwegii

Złota medalistka MŚ z Liberca Lindsey Van z USA i brązowa Anette Sagen z Norwegii (Fot. Matthias Schrader AP)

"Międzynarodowemu Komitetowi Olimpijskiemu wydaje się, że podczas igrzysk może robić co chce w kraju, w którym dobywa się olimpiada. Ale niedopuszczenie kobiet do konkursu skoków narciarskich jest ewidentnym pogwałceniem kanadyjskiego prawa, które mówi o zakazie dyskryminacji ze względy na płeć" - pisze "Vancouver Sun".
Małysz może nie pojechać na igrzyska, jeśli kobiety wygrają ten proces - czytaj artykuł

W poniedziałek w Kanadzie ruszył precedensowy proces. - Jeśli organizatorzy zimowych igrzysk w 2010 r. nie dopuszczą kobiet do zawodów w skokach, to będzie pogwałceniem kanadyjskiej konstytucji. Albo mężczyźni też nie będą skakać, albo niech skaczą, ale poza Kanadą - mówił w sądzie najwyższym Kolumbii Brytyjskiej Ross Clark. Prawnik reprezentuje zawodniczki skaczące na nartach. Wśród nich jest mistrzyni świata z Liberca Amerykanka Lindsey Van, która razem z 14 innymi kobietami pozwała do sądu VANOC - komitet organizacyjny igrzysk w Vancouver. Kobiety twierdzą, że niedopuszczenie ich do rywalizacji w skokach to dyskryminacja.

Sprawa jest bacznie obserwowana przez światowe media. Cztery ekipy telewizyjne kręcą filmy dokumentalne. - MKOl i VANOC mogli zdecydować się na bohaterski ruch i pozwolić nam skakać. Ale woleli robić medialny spektakl. Żeby się tylko nie przeliczyli - stwierdziła Deedee Corradini, prezes organizacji Womens Ski Jumping USA.

"Vancouver Sun" poświęca walce o prawa kobiet do skoków sporo miejsca. Daphne Bramham pisze w komentarzu, że niedopuszczenie kobiet do konkursu skoków wystawia bardzo złe świadectwo Kanadzie, która ostatnio organizowała igrzyska zimowe w 1988 r. "Tor saneczkowy i skocznia narciarska były wtedy zamknięte dla kobiet. Minęło 21 lat i kobiety zostały wpuszczone na ten pierwszy obiekt, ale wciąż nie mogą walczyć o olimpijskie medale w skokach" - pisze Bramham. "MKOl i VANOC bronią się, że igrzyska nie podlegają kanadyjskiemu prawu, ale zapominają, że dyskryminacja ze względu na płeć jest też sprzeczna z Kartą Olimpijską".

O procesie w Kanadzie pisze też BBC. Zdaniem ekspertów brytyjskiego portalu sprawa wcale nie jest oczywista. Jeśli prawnikom kobiet uda się wykazać, że zwierzchnikiem VANOC jest nie tylko MKOl, ale też kanadyjski rząd, to szala zwycięstwa może przechylić się na ich stronę.



Najnowsze informacje