Sport.pl

Zwykły samochód Red Bull

Podwójne zwycięstwo kierowców Red Bulla w Grand Prix Chin dowodzi, że nie tylko czary mary, triki i gadżety jak podwójne a nawet potrójne dyfuzory jeżdżą szybko, lub KERS-y, ale też zwykłe, dobrze zbudowane samochody
Klęska Brawna, Red Bull dodał sobie skrzydeł »

Red Bull zaimponował szybkością przede wszystkim w sobotnich kwalifikacjach, kiedy można było w ogóle cokolwiek porównywać. W niedzielę rzęsisty deszcz zamienił tor w pojezierze, i jeśli czymkolwiek kierowca mógł zaimponować, to tylko umiejętnością pozostania na torze mimo wszelkich przeciwności. W tej konkurencji najlepszy był Sebastian Vettel, który nie popełnił najdrobniejszego błędu i poderwał kibiców na nogi wspaniałym manewrem wyprzedzania Jensona Buttona.

Można by powiedzieć, że szybki Red Bull to największa niespodzianka w Chinach, ale tak nie jest.

W dwóch pierwszych startach Vettel był trzeci w kwalifikacjach.

W wyścigu w Melbourne Vettel jechał drugi, gdy zaatakował go Robert Kubica i po błędzie Niemca wyścig skończył się dla obydwu kierowców.

Jego partner Mark Webber w Malezji był tuż za dwoma Brawnami w drugiej części kwalifikacji. A gdyby nie skrócony wyścig i kara - 10 miejsc w tył na linii startowej za spowodowanie kraksy z Kubicą - Vettel mógłby poszaleć w dzikiej ulewie również tam.

W Chinach w drugiej części kwalifikacji obaj redbullowcy byli absolutnie nie do pokonania.

Piszę o głównie o kwalifikacjach, bo jak dotąd one właśnie mówiły najwięcej o formie samochodów i kierowców, a zwłaszcza ich druga, najbardziej miarodajna część. W końcu aż dwa z trzech wyścigów w tym sezonie toczyły się w ulewie, zaś trzeci - w Australii - dla wielu rozstrzygnął się już na pierwszym zakręcie.

Red Bull wygrywa i nikt nie ma do niego pretensji o użycie kontrowersyjnego dyfuzora, ani o używanie bądź nie używanie KERS (zespół ma ten system w dyspozycji). Nie słyszałem ani jednego słowa pretensji ze strony Webbera na brak tego systemu, na kłopoty z wyważeniem bolidu, choć przy identycznym wzroście Australijczyk waży tyle samo, lub więcej niż Kubica. Podaje się nawet wagę 75 kg, w porównaniu do Polaka - oficjalnej - 72 kg. Zarówno Webber jak i Kubica wyglądają na mocno odchudzonych i ich rzeczywista waga jest o dwa, trzy kg mniejsza.

W czym więc leży źródło sukcesu Vettela i Webbera?

Przyglądając się redbullowi w garażu zespołu na torze pod Szanghajem można dostrzec, że ma wyjątkowy kadłub przed kierowcą, ukształtowany w formie litery "u". Do tego wysoko uniesiony dziób - wyżej niż bolidy rywali i wyżej niż zeszłoroczny model. Przez to podwyższenie, kolejnym wyjątkowym rozwiązaniem jest przednie zawieszenie - od dołu obydwa przednie koła wspierają się na dolnych półośkach niemal w tym samym punkcie. Vettel i Webber mają więc wyżej położone stopy podczas jazdy niż ich rywale.

Podniesiony dziób powoduje, że więcej powietrza wpływa pod samochód. A ponieważ powietrze jest pokarmem dla tylnych zwykłych dyfuzorów, i im go więcej, tym lepiej, samochód jest zasysany do ziemi.

Co będzie, gdy RedBull zamontuje podwójne dyfuzory? Bójcie się brawny, toyoty i williamsy, jeśli już się nie boicie.

Ale jednocześnie Red Bull ma - znów wyjątkowe w całej Formule 1 - lżejsze tylne zawieszenie. Dzięki niemu skrzynia biegów może być niżej aż o około 15 cm, obniża się więc środek ciężkości pojazdu, a co za tym idzie polepsza się prowadzenie bolidu. Tylko, że jednocześnie trudniej będzie zamontować tam podwójny dyfuzor. Właśnie nad tym w Anglii pracuje od dawna Adrian Newey, naczelny kontruktor Red Bulla, który nawet nie zaszczycił Chin w związku z nawałem pracy. Właśnie on stworzył samochód od pierwszej kreski w komputerze.

Newey - absolwent aeronautyki i astronautyki - uważany jest za maga aerodynamiki. Newey w 1992 roku stworzył williamsa, którym Nigel Mansell a potem Alain Prost zdominowali wyścigi na niespotykaną wtedy skalę. Dopiero później Michael Schumacher z Ferrari jeszcze bardziej rządził Formułą 1. W sumie lata 1992-2004 to była walka "Schuey - Newey", gdy Schumacher z konstruktorem Rory Byrnem zdobyli siedem tytułów, zaś kontruktor Newey z Mansellem, Prostem, Damonem Hillem, Jacquesem Villeneuvem i Miką Hakkinenem - sześć.

Newey walczy dalej.
Korespondencja z Chin: Kubica wyczerpał już limit pecha w tym sezonie




Więcej o: