Co za mecz! Szkoda, że porażka hokeistów z Ukrainą

Fot. Wojciech Kardas / AG

Co za mecz! Na Tor-Torze były gole, nerwy, bójka. Skończyło się na wspaniałym widowisku. Szkoda, że przegranym. Polacy ulegli Ukrainie po karnych.
Dla obu drużyn liczących na zwycięstwo w toruńskim turnieju było to niezwykle ważne spotkanie. Porażka ograniczała do minimum szansę na zajęcie pierwszego miejsca i awans do światowej elity.

W wieczornym meczu Polaków emocji było mnóstwo. Zaczęło się nieźle dla biało-czerwonych - już w 1. min Leszek Laszkiewicz był bliski zdobycia bramki, ale został sfaulowany przez jednego z Ukraińców. Ale sześć minut później Adam Borzęcki efektownym strzałem pod poprzeczkę zapewnił gospodarzom prowadzenie.

Najgoręcej na Tor-Torze było po tym, jak w 13. min Ukraińcy strzelili na bramkę Rafała Radziszewskiego. Najpierw wydawało się, że gola nie było. Kiedy zegar wskazywał 15. min, Ukraińcy zgłosili sędziemu protest, twierdząc, że nie uznał im gola zdobytego wcześniej. Rywale zauważyli to dopiero, kiedy na telebimie była prezentowana powtórka tej akcji. Amerykanin Scott Boxall obejrzał zapis wideo i uznał trafienie - było 1:1. Później zegar został dodatkowo cofnięty o blisko dwie minuty - czyli do chwili, w której padła bramka.

Robiło się coraz bardziej nerwowo. Doszło do bójki między zawodnikami obu ekip, sporo było pomyłek. Ale korzystniej wychodzili na tym Polacy, którzy z minuty na minutę coraz lepiej prezentowali się w ataku. Jednak gole nie padały. Druga tercja skończyła się bez bramek, choć przy jednej z akcji gospodarzy krążek trafił w słupek. Walka z Ukraińcami chwilami wyglądała niczym bohaterska obrona Częstochowy - gdy Polacy grali w osłabieniu, a Maciej Urbanowicz stracił kij i walczył bez niego. Ale Ukraińcy zyskiwali przewagę, a wyraźnie zmęczeni gospodarze popełniali coraz więcej błędów.

Przez ostatnie 1,5 min. Polacy grali w przewadze, ale tego nie wykorzystali. Komplet kibiców na Tor-Torze mógł tylko westchnąć, kiedy na zaledwie 3 sek. przed końcem spotkania sam na sam z bramkarzem Ukraińców był najlepszy napastnik gospodarzy Leszek Laszkiewicz. Zrobił błąd, nie wykorzystał szansy. Efekt: remis w regulaminowym czasie gry i dogrywka. Skończyła się bez goli. O wyniku przesądziły rzuty karne. Ukraińcy trafili trzy razy, Polacy raz - dzięki Grzegorzowi Piekarskiemu. Rywale skończyli mecz z 2 pkt., a gospodarze z 1.

Mecz Polaków poprzedziły pojedynki ich rywali. Włosi nie mieli problemów z tym, by pokonać Holendrów - znów nie popełniali błędów w defensywie, a w ataku już po 9 min mieli dwie bramki przewagi. Pojedynek Rumunii i Wielkiej Brytanii był spotkaniem do jednej bramki. Ci drudzy oddali w kierunku rywali aż 50 strzałów przy zaledwie 19 ze strony przeciwników.

Polska - Ukraina 1:2

Tercje: 1:1, 0:0, 0:0, d. 0:0, k. 1:3

Bramki: 1:0 Borzęcki (7.), 1:1 Sriubko (14.)

Polska : Radziszewski - Noworyta, Piekarski, Urbanowicz, Kowalówka, Malasiński - Borzęcki, Kłys, Słaboń, Kolusz, Laszkiewicz - Gonera, Rompkowski, Zapała, Łopuski, Proszkiewicz - Banaszczak, Salamon, Jakubik, Dziubiński, Danieluk

Pozostałe wyniki: Włochy - Holandia 4:0, Rumunia - Wielka Brytania 0:8.

Zobacz także
  • MŚ w hokeju: Z Włochami mecz o przyszłość polskiego hokeja
  • MŚ w hokeju: Polska przegrała z Ukrainą po karnych
  • MŚ w hokeju: polscy twardziele grają z Ukrainą

Najnowsze informacje