Sport.pl

Resovia wygrywa pucharowe derby

W półfinale Pucharu Polski na szczeblu okręgu Rzeszów-Dębica piłkarze Resovii pokonali lokalnego rywala, rzeszowską Stal, 2:0 i awansowali do dalszej fazy rozgrywek
Wtorkowe spotkanie rozpoczęło się z 25-minutowym opóźnieniem, bowiem resoviacy na stadion przy ul. Hetmańskiej dotarli dopiero o 16.30, czyli wtedy, gdy sędzia Łukasz Strzępek powinien już rozpocząć mecz. Wcześniej piłkarze Resovii stali pod bramą wjazdową Stadionu Miejskiego, czekając na wjazd na obiekt.

Obie drużyny derbowe spotkanie pucharowe potraktowały zupełnie odmiennie. Gospodarze, zgodnie z zapowiedziami trenera Czesława Palika, wystawili praktycznie najmocniejszy obecnie skład (w ostatnim momencie jedynie Karol Wójcik zastąpił Emmanuela Udoudo, który na rozgrzewce doznał urazu), natomiast trener gości Tomasz Tułacz dał szansę na występ zawodnikom, którzy w trzeciej lidze albo wchodzili jedynie na zmiany, albo nawet nie pojawiali się w meczowym składzie. Z piłkarzy, którzy regularnie pojawiali się w pierwszej jedenastce resoviaków, grali tylko Marcin Pietryka i Wiesław Kozubek. - Zespół pokazał dziś, że jest w nim 24 wartościowych zawodników - mówił po spotkaniu Tułacz.

Rezerwy Resovii od pierwszych minut dały się zdominować miejscowym, którzy w pierwszej połowie mieli zdecydowanie więcej do pokazania na boisku niż resoviacy. Już w czwartej minucie groźnym strzałem popisał się Wojciech Krauze, ale Pietryka na raty obronił piłkę. Za chwilę swoją szansę miał także Karol Wójcik, ale z bliska nie trafił w bramkę.

W 11. minucie padła pierwsza bramka w meczu. Rzut rożny z lewej strony boiska wykonywał Szymon Grabowski, a z bliskiej odległości piłkę do bramki głową skierował Wiesław Kozubek i Resovia objęła prowadzenie 1:0. - Wiedzieliśmy, że rywale są dobrzy w stałych fragmentach gry, a jednak po jednym z nich straciliśmy bramkę - kręcił po meczu głową Czesław Palik, trener Stali. Cztery minuty później strzału z dystansu próbował jeszcze Witalij Tyrkało, ale uderzył wysoko nad bramką.

Później sytuacje stwarzała sobie już tylko Stal. W 25. minucie po błędzie Pietryki sytuację jednak uratowali obrońcy gości, a strzały Karola Cieślika i Ireneusza Grybosia lądowały obok bramki. W pierwszej połowie wydarzeniem godnym odnotowania było jeszcze jedynie wyrzucenie przez arbitra trenera Palika na trybuny.

W drugiej połowie dużo więcej się nie działo. Przez pierwsze 15 minut szturmować bramkę gości próbowali stalowcy, ale ich strzały nie trafiały w światło bramki Pietryki. Z rzutów wolnych próbowali Wojciech Reiman i Piotr Duda, ale za każdym razem niecelnie.

Resoviacy odpowiedzieli raz, ale za to skutecznie. W 63. minucie gospodarze stracili piłkę w środku pola. Ta trafiła do Kamila Walaszczyka, który przebiegł z nią około 30 metrów. Gdy był już w polu karnym, podał prostopadle do niepilnowanego Krzysztofa Kruczka, który z bliska ustalił wynik spotkania. Później gra toczyła się głównie w środku pola. W końcówce jeszcze szanse na honorowe trafienie miał Mamadou Sonko, ale najpierw z kilku metrów nie trafił w bramkę, a później jego uderzenie z 11 metrów obronił Pietryka.

Zespoły mecz kończyły w dziesiątkę, bowiem w 80. minucie po starciu w środku pola drugie żółte kartki, a w konsekwencji czerwone, obejrzeli Łukasz Korab i Karol Cieślik. - Wygraliśmy zasłużenie. Od początku do końca zawodnicy realizowali założenia taktyczne. Mądrze graliśmy z tyłu, czekając na sytuacje w ataku - podkreślał po meczu Tułacz. - Wygrała drużyna, która strzeliła bramki. My nie mieliśmy wiele sytuacji, bo Resovia grała bardzo dobrze w obronie - dodawał Palik.



STAL RZESZÓW0
RESOVIA2 (1)
Bramki: Kozubek (11.), Kruczek (63.)

Stal: Nalepa - Solecki Ż, Tomasik, Duda Ż, Hus - Szala (60. Anih), Reiman Ż, Cieślik Ż Ż CZ, Krauze - Wójcik (56. Sonko), Gryboś Ż.

Resovia: Pietryka - Pietrucha, Kozubek (87. Pydych), Bogacz, Jakubowski Ż - Grabowski (72. Turczyn), Danielak, Tyrkało (60. Walaszczyk), Korab Ż Ż CZ - Kruczek Ż, Wiktor Ż (46. Madeja).

Sędziował: Łukasz Strzępek (Rzeszów)