Sport.pl

Real - czyli Dr Jekyll i Mr Hyde

Drużyna Juande Ramosa podniosła się po klęsce w Liverpoolu. Real zwyciężył Athletic w Bilbao 5:2, ale rywale 52 minuty grali w dziesięciu.
27. kolejka ligi hiszpańskiej - wyniki, tabela »

Niesłuszna czerwona kartka dla Yeste w 38. min gry była kluczowym momentem meczu w Bilbao. Chwilę wcześniej Heinze wbił piłkę do bramki Casillasa i zrobiło się tylko 2:1 dla Realu. Yeste rzucił się po piłkę, którą złapał bramkarz "Królewskich", i odepchnął go. Arbiter Muniz Fernadez wyrzucił pomocnika gospodarzy z boiska. Oczywiście nikt w Athletic nie miał wątpliwości, że właśnie błąd sędziego pozbawił ich szans. Nawet obiektywni obserwatorzy uznali, że żółta kartka by wystarczyła.

W 45. min Llorente wyrównał, ale po przerwie osłabieni gospodarze stracili trzy bramki. Dwie z nich zdobył Huntelaar, który był zupełnie niewidoczny, a pojawiał się tylko po to, by dokończyć dzieła. Dzieła zniszczenia Athletic.

Real bardzo obawiał się meczu na San Mames. Klęska 0:4 na Anfield Road w Lidze Mistrzów musiała odbić się na zespole. Poza rywalizacją w lidze drużynie Juande Ramosa nie zostało w tym sezonie już nic. Największy rywal Barcelona ma szansę na trzy trofea.

W Bilbao nie mógł grać kontuzjowany Cannavaro, obok Pepe na środku obrony Realu wystąpił Metzelder. Na początku przeważali gospodarze, a Real kontrował, głównie za sprawą Robbena, który tradycyjnie jednak nie oddawał piłki nikomu. W 22. min jego taktyka okazała się słuszna, bo ograł rywali, zdobył bramkę, a cieszyć się pobiegł do Juande Ramosa. Wszyscy w Hiszpanii zauważyli, że nie świętował z kolegami, ale ci ponoć nie przepadają za Holendrem. Rzeczywiście drugiego takiego egoisty nie ma chyba w całej lidze. Tyle że w Realu różnicę często robi właśnie on.

Po meczu gospodarze byli wściekli na arbitra, za to Juande Ramos ogłosił, że 5:2 to wynik oddający przebieg meczu, w którym jego gracze byli zdecydowanie lepsi. Jedno jest oczywiste: piłkarze Realu się nie poddali i w najtrudniejszym momencie sezonu dali sygnał liderowi z Barcelony, że bój o tytuł wciąż trwa.

Pozbierać nie może się Valencia, która zremisowała na Mestalla z Recreativo 1:1, też kończąc mecz w dziesiątkę. W 72. min z czerwoną kartką wyleciał Carlos Marchena. Ale właśnie wtedy Pablo Hernandez uratował remis dla gospodarzy.

Jak podnieść upadły Real Madryt - czytaj tutaj »