Sport.pl

Jakub Wawrzyniak: popełniłem błąd

- Gdybym zachował się lepiej gol mógł nie paść - mówi Jakub Wawrzyniak z Panathinaikosu Ateny, który we wtorek przegrał z Villarreal 1:2 i odpadł z Ligi Mistrzów
Panathinaikos z Wawrzyniakiem gra mecz roku

- Po pierwszej połowie, w której Villarreal nie pokazał nic wielkiego, nie stworzył okazji, wydawało nam się, że to my kontrolujemy mecz i nic nam nie grozi. Nawet strata pierwszego gola nas nie załamała, szybko wyrównaliśmy. Potem przyszła 70. minuta. Można powiedzieć, że Hiszpanie nas uśpili, wyczekali i wypunktowali - opowiada 26-letni obrońca reprezentacji Polski.

To wtedy Joseba Llorente zdobył gola, który zapewnił Hiszpanom zwycięstwo i awans do ćwierćfinału. - To była akcja naszych błędów. Tragedia zaczęła się od straty na połowie Hiszpanów. O to trener Henk Ten Cate miał ogromne pretensje, narzekał też na pomocników, że pozwolili na wyprowadzenie kontry. Jeden z kolegów powinien szybko przerwać akcje na środku. Potem przeszliśmy do fazy trzeciej, w której błąd popełniłem ja. Powinienem odejść od środkowych obrońców, ale w podręcznikach taktycznych jest powiedziane, że w takiej sytuacji, boczny defensor ma zejść do środka i ich asekurować. To kwestia wyboru, ale boczny zamyka środek obrony i pozwala zagrać do boku. Ja w tej sytuacji zrobiłem jak trzeba, ale wybór okazał się zły. Było po meczu - mówi Wawrzyniak.

Z relacji greckich dziennikarzy wiemy jednak, że Ten Cate pretensji do Polaka nie ma. - Jeśli Wawrzyniak nie zagra w weekend, to nie dlatego, że trener stracił do niego zaufanie, ale dlatego, że dał mu odpocząć - mówi Grek.

- Mnie ta porażka boli najbardziej, bo przygoda z LM skończyła się szybciej niż zaczęła. Na tym poziomie zwykle mały błąd wystarczy, by stała się katastrofa. Tak było ze mną w pierwszym spotkaniu, tak było w rewanżu - opowiada Wawrzyniak. Dwa tygodnie temu po jego faulu sędzia podyktował rzut karny wykorzystany przez Giuseppe Rossiego.

Więcej o: