Sport.pl

Jarosław Ostrowski: Nie wszystkim klubom zależy na karaniu kiboli

- Organizacje kibicowskie twierdzą, że nowa ustawa narusza ich prawa, a ja się pytam, gdzie są prawa obywatelskie zdeptane przez stadionowych chuliganów. Gdzie prawa tych, którzy chcą przyjść na mecze z dziećmi i żonami bez obawy o własne bezpieczeństwo - mówi w wywiadzie z dziennikarzem Sport.pl i ?Gazety Wyborczej? Michałem Szadkowskim Jarosław Ostrowski, członek zarządu Legii Warszawa
Prezes Ruchu: Jesteśmy bezradni wobec kiboli »

W parlamencie kończą się prace nad ustawą, która ma poprawić bezpieczeństwo na polskich stadionach. W czwartek Senat wniósł poprawki do uchwalonej przez Sejm ustawy. Na stadionach nie będzie można sprzedawać piwa, a klubowy zakaz stadionowy będzie musiała zatwierdzać Komisja Ligi. Teraz ustawa wraca do Sejmu

Już teraz niektóre organizacje kibicowskie już twierdzą, że jeżeli kluby dostaną prawo karania zakazami stadionowymi, to będą to wykorzystywać bez opamiętania.

- Słyszałem, że mamy niby karać tych niewinnych, najbardziej zagorzałych, którzy na stadionie zachowują się najwspanialej. Legia nałożyła już kilkaset zakazów klubowych i wszystkie mamy świetnie udokumentowane. Gdyby było inaczej, Stowarzyszenie Kibiców Legii Warszawa skorzystałoby z okazji i pomogło ukaranym pozwać klub do sądu - mówi Jarosław Ostrowski, członek zarządu Legii Warszawa

Ostrowski zwraca uwagę, że zamiast bronić praw ludzi, którzy są przyczyną wielu kłopotów, należy zastanowić się jak polepszyć sytuację zwykłych kibiców.

- Organizacje kibicowskie mówią, że nowa ustawa narusza ich prawa, a ja się pytam, gdzie są prawa osób, których dotykają zachowania bezprawne kiboli? Gdzie prawa tych, którzy chcą przyjść na mecze z dziećmi, małżonkami, całymi rodzinami i bez obawy o własne bezpieczeństwo, a także bez wysłuchiwania wulgaryzmów przeżyć widowisko sportowe - pyta członek zarządu Legii.

Po zmianach Senatu zakaz klubowy musi zatwierdzać Komisja Ligi z Filipem Jańczukiem z Ogólnopolskiego Związku Stowarzyszeń Kibiców. To prawnik "Wiary Lecha". Szefem OZSK jest Krzysztof Markowicz z działu marketingu KKS Lech Poznań, który chciał dyscyplinować kibiców "masażem twarzy", a uchwalenie ustawy o bezpieczeństwie nazwał "pier..... o szopenie".

- Już teraz nie wszystkim klubom zależy na karaniu ludzi, którzy łamią na stadionie prawo. Powiedzmy, że w czasie meczu odpalono racę. By ukarać sprawcę, klub musi przekazać materiały z monitoringu policji, a ona ma obowiązek złożenia wniosku o ukaranie do sądu grodzkiego. Proste? Teoretycznie, bo klub musi chcieć ukarać, a łatwo sobie wyobrazić, że materiał zostaje "przypadkowo" skasowany lub w inny sposób utracony. Może w imię dobrej współpracy klubu z kibicami? Długo możemy się tak bawić. Można mieć zastrzeżenia do składu Komisji Ligi i jej orzecznictwa, ale jej decyzja nie będzie ostateczna. Kluby i kibice będą mogły ją zaskarżyć do sądu powszechnego - opowiada Ostrowski.
Magazyn Ekstraklasy: Wisła wypalona, ale o tytuł walczy