Sport.pl

Tenis. Antyizraelskie protesty i szansa Polaków

12 tys. demonstrantów spróbuje nie dopuścić do rozegrania meczu Szwecja - Izrael w Pucharze Davisa. Polacy grają z Belgią, a w największym hicie Hiszpania z Serbią
Andy Ram krytykuje szwedzki władze »

Atmosfera w Malmö gęstnieje od tygodni. W Szwecji mocno nawołuje się do bojkotu Izraela po niedawnej wojnie w Strefie Gazy. Prężnie działa lewicowa organizacja Stoppa Matchen, która chce storpedować zaczynający się dziś pojedynek pierwszej rundy Grupy Światowej. Na swojej stronie internetowej od tygodni zamieszcza filmiki pokazujące m.in. dramat palestyńskich cywilów (zginęło ich ponad tysiąc). Radni Malmö podjęli decyzję, że ze względów bezpieczeństwa spotkanie z Izraelem odbędzie się w Baltiska Hallen bez kibiców. Ale zamiast 4 tys. widzów na trybunach nawet 12 tys. osób ma pojawić się na demonstracji przed halą. - Twierdzą, że zrobią wszystko, by przerwać mecz. Naszym zadaniem jest zabezpieczyć imprezę - mówi Hakan Jarborg Eriksson, szef miejscowej policji. Nad spokojem ma czuwać tysiąc policjantów. Posiłki przyjadą z innych miast, a izraelscy tenisiści przylecieli z własną ochroną.

Szwedzi mają długą tradycję w torpedowaniu meczów tenisowych ze względów politycznych. W 1968 r. fala protestów zmusiła federację do odwołania pojedynku z Rodezją w Bastad. Wtedy chodziło o potępienie apartheidu. Spotkanie ostatecznie odbyło się na neutralnym terenie we Francji. W 1975 r. Szwedzi grali z Chile i do Bastad zjechało z całej Szwecji kilkanaście tysięcy ludzi, by protestować przeciwko obaleniu dwa lata wcześniej socjalistycznego rządu Salvadora Allende. Mecz się odbył, ale Bjoern Borg i jego koledzy grali przy pustych trybunach. - W naszym mieście jest wiele osób pochodzących z Bliskiego Wschodu. Staramy się ich zrozumieć. Mają prawo demonstrować. Moim zdaniem Szwecja nie powinna grać z Izraelem w tych okolicznościach - powiedział Ilmar Reepalu, burmistrz Malmö.

Stefan Edberg twierdzi, że mecz raczej trzeba było przenieść na neutralny teren. - Mieszanie polityki i sportu to idiotyzm, a na trybunach powinni być kibice - odpowiada izraelski deblista Andy Ram. Szwedzka federacja tenisowa odcięła się od decyzji radnych. - Ze sportowego punktu widzenia decyzja jest zła, ale chodzi też o bezpieczeństwo - podkreślił Mats Wilander, kapitan Szwedów.

W dużo spokojniejszej atmosferze Polacy zmierzą się na przedmieściach Liege z Belgią. Zwycięzca zagra we wrześniu o miejsce w Grupie Światowej. Polacy nie są faworytami. Belgowie mają dwóch tenisistów z czołowej setki - Olivera Rochusa (ATP 54) i Xaviera Malissa (ATP 100), a mecz odbędzie się w hali na nawierzchni ziemnej, która też premiuje rywali, bo lubią wolniejsze piłki. Polacy są też osłabieni brakiem Łukasza Kubota (ATP 182), który od zeszłego roku jest skonfliktowany ze związkiem tenisowym oraz Mariusza Fyrstenberga. Partner deblowy Marcina Matkowskiego leczy kontuzję mięśni brzucha. W singlu zagrają dziś Michał Przysiężny (ATP 543) i Jerzy Janowicz (ATP 331). Nie wiadomo na razie, kto wystąpi w sobotę w deblu obok Matkowskiego.

Hitem w Pucharze Davisa jest pojedynek broniącej trofeum Hiszpanii z Serbią. W niedzielę dojdzie do elektryzującego pojedynku Rafaela Nadala z Novakiem Djokoviciem. Ale obu gwiazdorów w akacji można zobaczyć już dziś. Relacje od 10.45 w nSporcie.

Puchar Davisa. Grupa Światowa. I runda: Argentyna - Holandia (Buenos Aires), Czechy - Francja (Ostrawa), USA - Szwajcaria (Birmingham), Chorwacja - Chile (Porec), Szwecja - Izrael (Malmö), Rumunia - Rosja (Sibiu), Niemcy - Austria (Garmisch), Hiszpania - Serbia (Benidorm).