Sport.pl

Jak kibole zaatakowali derby Śląska

Derby Śląska to piłkarskie święto, ale także: bójki kiboli z ochroną, uszkodzone radiowozy, sześciu rannych ochroniarzy, na razie trzynastu zatrzymanych
Marek Szczerbowski, dyrektor Stadionu Śląskiego, ubolewa nad tym, że kilkudziesięciu bandytów sprawiło, że w przerwie meczu sport zszedł na drugi plan: - Tacy ludzie powinni mieć zakaz wstępu nie tylko na stadion, ale i do kościoła! Gdy oni dawali popis głupoty, ponad 30 tysięcy prawdziwych kibiców krzyczało: "Co wy robicie?!".

Zachowaniem bandytów są też zbulwersowani działacze Ruchu. Mirosław Mosór, dyrektor klubu, gdy zrobiło się gorąco, wbiegł w tłum pseudokibiców i sam starał się ich powstrzymać. - Przykre, że garstka idiotów zaprzepaściła to, na co pracowały tysiące prawdziwych fanów. Kto teraz będzie pamiętał o świetnej oprawie meczu i o uskrzydlającym dopingu - mówił z gardłem zdartym od krzyku.

Mariusz Klimek, właściciel niebieskich, podkreśla, że klub i piłkarze potępiają takie zachowanie. Kapitanowie Ruchu i Górnika Wojciech Grzyb i Sebastian Nowak przygotowali apel do fanów, by przypomnieć im, na jakim dopingu zależy piłkarzom.

Pod apelem podpisał się też były premier Jerzy Buzek, który miał nad WDŚ honorowy patronat. - Wszyscy wiemy, że w Polsce nie ma lepszego miejsca na organizowanie spotkań w ramach mistrzostw Europy 2012 niż Stadion Śląski. Niestety, przez nieodpowiedzialne zachowane garstki pseudokibiców dostarczamy argumentów naszym przeciwnikom - martwi się Buzek.

Szczerbowski oszacował już szkody, jakie wyrządzili chuligani: - Na szczęście nie zniszczyli prawie nic. Ucierpiało trochę krzesełek, głowica jednej kamery z monitoringu.

Dyrektor Śląskiego jest pod wrażeniem pracy służb ochroniarskich. - Zareagowali szybko i profesjonalnie. Wiem, że kilku ochroniarzy przypłaciło interwencję zdrowiem. Mam dla nich wielki szacunek, to dzięki ich zaangażowaniu nie doszło do bójki między pseudokibicami obu klubów - podkreśla.

Niestety, ochroniarze nie zapobiegli wniesieniu na stadion setek, jeśli nie tysięcy rac. - Samo, nawet najbardziej dokładne przeszukanie na bramie wejściowej to za mało. Szczególnie zimą, gdy w grubych kurtkach można ukryć więcej. Kibice mają też inne sposoby na przemycanie rac. Po prostu przerzucają je przez ogrodzenie, a Śląski jest tak rozległy, że nie sposób przypilnować każdego metra - mówi Dariusz Paniczek, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Chorzowie, który też wystawia ochroniarzom wysoką ocenę. - To, że obeszło się bez interwencji policji, świadczy o ich pracy jak najlepiej.

Bandyci użyli do walki z ochroną zmrożonego śniegu i stelaży, na których zamocowano reklamy. Cały czas działał stadionowy monitoring, więc wskazanie prowodyrów burdy jest bardzo prawdopodobne. - Policja już weryfikuje zapis całego zajścia - mówi Szczerbowski.

Do chuligańskich incydentów dochodziło też przed meczem i po nim. Policjanci poinformowali o wybitej szybie w jadącym na mecz autobusie, rozbitej gablocie na dworcu PKP, uszkodzonych kamieniami radiowozach i samochodach prywatnych.

- Na razie [niedzielne popołudnie] zatrzymano 13 osób. Sześć z nich trafiło do izby wytrzeźwień. Dwie kolejne naruszyły przepisy ustawy o ochronie imprez masowych, gdyż chciały wejść na stadion pod wpływem alkoholu. Pięć osób zatrzymano w związku z burdami. Ta liczba na pewno wzrośnie, analizujemy nie tylko zapis stadionowego monitoringu, ale i własne materiały - informuje aspirant sztabowy Paniczek.

Marzę o prawdziwej nienawiści - blog o derbach Śląska »