Sport.pl

Jarosław Fojut do kadry? "Jestem produktem piłkarskim Made in England"

Ma 22 lata, był kapitanem reprezentacji Polski do lat 20, ale w krajowej ekstraklasie zadebiutował dopiero w sobotę. Jarosław Fojut po siedmiu latach gry w Anglii, zagrał w meczu Lechia - Śląsk i od razu strzelił bramkę.
Zobacz bramkę Fojuta w debiucie »

- Jestem produktem piłkarskim made in England - mówi nowy obrońca Śląska.

Prawdziwego futbolu uczył się w Bolton Wanderers, dokąd wyjechał w wieku 16 lat. W kraju był juniorem Legionovii, Darzboru Szczecinek i MSP Szamotuły. To właśnie z tego ostatniego klubu trafił na Wyspy.

- Anglia to był naturalny kierunek, bo zawsze świetnie grał głową. Nienawidził przegrywać pojedynków jeden na jeden, gdy ktoś mu już uciekał, a na początku często się tak zdarzało, bo był młodszy - albo go zahaczał, albo kładł się na niego. Nigdy nie odpuszczał - wspomina Piotr Topczewski, pierwszy trener Fojuta z Legionovii.

W Anglii już po półtora roku awansował z akademii Boltonu do kadry pierwszego zespołu. Premiership jednak nigdy nie podbił. - Sam nie wiem dlaczego. Na pewno nikt się na mnie nie uwziął, może nie pasowałem trenerowi do koncepcji. Niektórzy mówią, że Polacy są na straconej pozycji, bo uczą się grać w gorszych warunkach, ale to głupota, bo przecież Brazylijczycy do 15. roku życia grają na ulicy, a potem są gwiazdami swoich zespołów - zauważa Fojut.

On gwiazdą ma być dopiero w Śląsku, choć niewiele brakowało, by we Wrocławiu w ogóle się nie znalazł. Klub z Oporowskiej zdążył już bowiem nawet ogłosić, że zrywa z nim negocjacje. Potem sprawę przejął jednak menedżer Cezary Kucharski i strony do rozmów wróciły. Ostatecznie Fojut podpisał trzyipółletni kontrakt. Z Mariuszem Pawelcem, Piotrem Celebanem i Antonim Łukasiewiczem ma tworzyć w Śląsku obronę na lata. - Kiedyś powiedziałem, że wolałbym występować w czwartej lidze angielskiej, niż wrócić do Polski, ale życie weryfikuje pewne poglądy. Teraz najbardziej potrzebowałem gry i nie mogłem się cieszyć, że pobiegałem 10 minut w Premiership. Rozumiem, że obiekt w Wodzisławiu to nie Emirates Stadium, ale przecież tam też jest boisko i dwie bramki. Czasami trzeba zrobić krok w tył, żeby pójść dwa do przodu - twierdzi zawodnik Śląska.

Następnym krokiem ma być powołanie do reprezentacji Leo Beenhakkera. Bo choć Fojut był już kapitanem kadry do lat 20, to na debiut w seniorskiej drużynie ciągle czeka. - Raz miałem nawet być powołany, ale akurat doznałem kontuzji. Nie mogłem zresztą wymagać od trenera, żeby przyjeżdżał na mecze rezerw Boltonu. Na Oporowską będzie miał znacznie bliżej, tym bardziej że przecież kilku moich kolegów też jest w kręgu zainteresowań - kończy strzelec pierwszej ligowej bramki Śląska w tym roku.

Fojut strzela, Lechia remisuje - czytaj tutaj »