Sport.pl

Pingpongiści Polski pokonali Włochów

W inauguracyjnym spotkaniu Europejskiej Ligi Narodów męska reprezentacja Polski w tenisie stołowym pokonała w Radzyniu Podlaskim Włochy 3:0. Biało-czerwoni stracili zaledwie jednego seta.


Był to po prawie ćwierćwieczu powrót wielkiego tenisa stołowego na Lubelszczyznę. Ostatni mecz ówczesnej Superligi odbył się w lubelskiej hali MOSiR przy al. Zygmuntowskich, a rywalem Polaków była reprezentacja Czechosłowacji. Warto przypomnieć, że w tamtym okresie Lublin był także gospodarzem meczu Polska - Chiny kobiet i mężczyzn. Po wielu latach kadra znowu zagrała w naszym regionie - tym razem w Radzyniu Podlaskim. Wprawdzie działacze radzyńscy z prezesem I-ligowego klubu Alfa i jednocześnie szefem LOZTS Dariuszem Wierzchowskim debiutowali w roli organizatora takiego spotkania, ale wywiązali się z niej znakomicie. - Byłem pod ogromnym wrażeniem i kiedy odegrano hymn Polski dosłownie zmiękły mi nogi - mówi z przejęciem prezes. - Przed laty obserwowałem w Warszawie mecz Superligi, w którym Polska grała z Anglią. Wtedy nawet przez myśl mi nie przeszło, że kiedyś podejmę się organizacji spotkania tej rangi. Nie do mnie należy ocena, czy wszystko było jak należy, ale z wyniku jestem bardzo zadowolony.

Mecz miał bardzo uroczystą oprawę, a zmagania pingpongistów obserwowali m.in. nowy prezes Polskiego Związku Tenisa Stołowego Andrzej Kawa i wiceprezes Tadeusz Szydłowski. Spotkanie oglądał też poseł Tadeusz Sławecki. - Wprawdzie teraz na arenie międzynarodowej troszkę wyżej notowane są kobiety, ale mam nadzieję, ze panowie im dorównają - mówi prezes Kawa. - Mamy bardzo zdolną młodzież, która zdobywa medale na mistrzostwach Europy kadetów i juniorów, a także poważnie liczy się w świecie. Jeśli chodzi o miejsce rozegrania meczu, to mniejsze ośrodki znakomicie się sprawdzają. Może wynika to z tego, że tenis stołowy jest tam bardzo popularny i wywodzi się z nich wielu czołowych zawodników.

Wracając do meczu to w zespole gości nie wystąpili Yang Min i Mihai Bobocica, natomiast w naszej reprezentacji zabrakło Lucjana Błaszczyka. Tym razem trener Tomasz Krzeszewski postawił na Jakuba Kosowskiego, Wang Zen Yi i Pawła Chmiela. Ten ostatni jest wychowankiem Lewartu Lubartów, gdzie stawiał pierwsze kroki wraz z bratem bliźniakiem Piotrem, także czołowym graczem w kraju. Teraz obaj reprezentują barwy AZS Politechnika Rzeszów.

Samo spotkanie było praktycznie bez historii. W pierwszej grze Kosowski gładko pokonał leworęcznego Mattię Crottiego 3:0. W kolejnej partii Wang Zen Yi zmierzył się z najlepszym w drużynie włoskiej Stefano Tomasim. To aktualnie trzecia rakieta w Italii. Tu walka była bardziej wyrównana i po zwycięstwie w pierwszym secie 11:9, drugiego "Wandżi" przegrał 7:11. Dwa następnie wygrał do 4 i 8 i Polska prowadziła 2:0. - Nie grałem dziś dobrze, być może zaszkodził mi Katar - przyznał z humorem Wang Zeng Yi. Dla niewtajemniczonych ostatnio "Wandżi" wraz z Kosowskim uczestniczyli w cyklu Pro Tour w Kuwejcie i Katarze.

W ostatniej partii meczu spotkali się Paweł Chmiel i 17-letni Marco Rech Daldosso. Polak okazał się zdecydowanie lepszy i zaprezentował kilka świetnych wymian, które zakończyły się zdobyciem przez niego punktów. Wygrał gładko 3:0. - Grało mi się przed tą publicznością bardzo dobrze - powiedział po meczu Chmiel. - Widziałem na trybunach wiele znanych mi twarzy i to mnie uskrzydliło. Zresztą zawsze bardzo chętnie wracam na Lubelszczyznę. Wprawdzie nie było do tego meczu specjalnych przygotowań, ale ostatnio dużo trenuję i wydaje mi się, że jestem w dobrej dyspozycji.

Polacy występują w Challenge Division (o miejsca 9-16) i ich rywalami oprócz Włochów są reprezentacje Belgii i Hiszpanii. Stawką tych spotkań, które są rozłożone na trzy lata jest awans do najwyższej kategorii i nagroda pieniężna. - Mam nadzieję, że drużyna będzie się tak dobrze spisywała do końca i awansujemy - podsumował trener Tomasz Krzeszewski. - Czekają nas mecze z Belgią i Hiszpania, więc widać, że grupa jest wyrównana. Tym razem dałem Luckowi Błaszczykowi odpocząć. Ma on już 35 lat i jego umiejętności wykorzystamy w innych spotkaniach. Cieszy także to, że kibice dopisali i atmosfera była świetna. A o tym, czy system rozkładania spotkań na tak długi okres jest dobrym pomysłem, przekonamy się dopiero po zakończeniu cyklu.



Polska 3

Włochy 0

Jakub Kosowski - Mattia Crotti 3:0 (11:7, 11:8, 11:5) Wang Zeng Yi - Stefano Tomasi 3:1 (11:9, 7:11, 11:4, 11:8) Paweł Chmiel - Marco Rech Daldosso 3:0 (11:7, 11:7, 11:5)

W drugim meczu Belgia uległa Hiszpanii 0:3