Quinton Day: Wierzyliśmy w zwycięstwo

Fot. Franciszek Mazur / AG

- Chcemy wygrać w Inowrocławiu i awansować do pre-playoffów. Myślę, że wślizgniemy się do czołowej dwunastki, a później wszystko jest możliwe - mówi Quinton Day, amerykański rozgrywający koszykarskiego Sokołowa Znicza Jarosław


Tomasz Welc: W 27. kolejce Polskiej Ligi Koszykówki, mimo mocno osłabionego składu, wygraliście ze zdecydowanie wyżej notowaną Polpharmą.

Quinton Day: Wiedzieliśmy, że w tym składzie będzie ciężko o wygraną. Grady Reynolds na pewno nie zagra do końca sezonu zasadniczego, Ross Neltner miał przykry wypadek na treningu, do tego doszła jeszcze kontuzja Tomka Celeja. W tej sytuacji wiedzieliśmy, że musimy zagrać naprawdę wielki mecz, by pokonać zajmującą drugie miejsce w tabeli Polpharmę. Ponieważ w Ostrowie graliśmy w niedzielę, tak naprawdę mieliśmy tylko kilka dni, by przygotować się do tego meczu, ale udało nam się to. Każdy w tym pojedynku zagrał dobrze, każdy dał z siebie wszystko, znakomicie spisali się rezerwowi, którzy do tej pory nie mieli zbyt wielu okazji do gry. Pokazaliśmy, że jesteśmy prawdziwą drużyną, do tego zagraliśmy bardzo skutecznie.

Ty zagrałeś znakomicie zwłaszcza w drugiej połowie. Zdobyłeś w niej 28 ze swoich 35 punktów uzyskanych w tym spotkaniu. Siedem razy trafiłeś za trzy punkty.

- To był mój wieczór, mój dzień. Jestem bardzo z tego zadowolony. Tym bardziej, że od trzech tygodni nie mogłem się wstrzelić w kosz w rzutach z dystansu. Już nie wiedziałem, co robić, ale pomogła kolejna rozmowa telefoniczna z moją mamą. Porozmawialiśmy tak, jak przed pojedynkiem z Basketem Kwidzyn, w którym zdobyłem 33 punkty. Teraz też mi mówiła to samo, co wtedy, żebym był spokojny, nie denerwował się, że mój czas nadejdzie.

W meczu z Polpharmą po przerwie odnalazłem swój rytm i zacząłem trafiać. Chociaż jestem zły na siebie, że w końcówce spudłowałem zbyt wiele rzutów wolnych, ale wygląda na to, że nie można mieć wszystkiego. Na szczęście te pudła nie miały wpływu na wynik, wygraliśmy i to z jednym z najlepszych zespołów w lidze. Na dodatek w mocno osłabionym składzie.

Czy przed meczem, wiedząc że jesteście tak bardzo osłabieni, w ogóle wierzyliście, że możecie wygrać z Polpharmą?

- Oczywiście. Za każdym razem, gdy wychodzimy na parkiet, wierzymy w to, że możemy wygrać. Jednak wiedzieliśmy, że musimy zagrać trochę lepiej, niż zwykle, by nie było widać na parkiecie, że jesteśmy osłabieni. I to nam się w tym meczu udało.

Macie trzy wygrane więcej niż Górnik Wałbrzych, który ma już tylko teoretyczne szanse, by was wyprzedzić. Z kolei wciąż macie szansę, by nie zakończyć rozgrywek na 13. pozycji.

- Jesteśmy bardzo zadowoleni ze zwycięstwa, które praktycznie zapewnia nam utrzymanie w lidze. Trener mówił nam przed meczem, że jeśli wygramy, to utrzymamy się w lidze. Dlatego sami siebie mobilizowaliśmy do jak najlepszej gry, co przyniosło efekt. Teraz mamy dłuższą przerwę i gramy ze Sportino w Inowrocławiu. I na pewno nie spoczniemy na laurach, chcemy awansować do pre-playoffów, a tylko wygrana w Inowrocławiu pozwoli nam realnie o tym myśleć. Myślę, że wślizgniemy się do czołowej dwunastki, a później wszystko jest możliwe.

Najnowsze informacje