Widzew chce kupić od PZPN bezkarność

700 tys. zł chce wpłacić do kasy PZPN Widzew Łódź. Nie byłaby to jednak darowizna z dobrego serca. W zamian klub oczekuje, że związek wycofa z Sądu Najwyższego skargę kasacyjną na wyrok Trybunału przy PKOl anulujący Widzewowi degradację za korupcję. Targi już trwają.
Pytamy Grzegorza Latę o korupcję - Powiem panu, że...

Sprawa jest równie niejednoznaczna w wymowie, co tajemnicza w szczegółach. Wiadomo, że Widzew złożył propozycję, choć w klubie to najgłębsza tajemnica. Prezes PZPN z kolei odsyła do komisji. - W tej sprawie zarząd powołał specjalny zespół i z nimi proszę rozmawiać - ucina Grzegorz Lato.

W komisji jest trzech członków zarządu: dwaj prezesi okręgowych ZPN - Mirosław Malinowski ze Świętokrzyskiego i Witold Dawidowski z Podlasia oraz reprezentujący Ekstraklasę SA prawnik Lecha Poznań Jacek Masiota. - Mogę powiedzieć tylko, że rzeczywiście Widzew złożył taką propozycję. Oferuje 700 tys. zł w zamian za wycofanie skargi kasacyjnej z SN. Nasza komisja przeanalizuje teraz całość sprawy, po czym przekażemy wnioski zarządowi. Ten zadecyduje - waży słowa Masiota. Kategorycznie zaprzecza, że decyzja już zapadła. - Nie twierdzę, że związek odrzuci propozycję. Ale na pewno nie jest też tak, że już ją przyjął. Poczekajmy.

22 lipca ubiegłego roku Trybunał Arbitrażowy przy PKOl. zgodził się z argumentami klubu o przedawnieniu czynów korupcyjnych i anulował orzeczoną przez PZPN degradację (co po poprzednim sezonie zakończonym przez łodzian także sportowym spadkiem z ekstraklasy oznaczało lot do trzeciej ligi) za 12 ustawionych przez Widzew meczów w drugoligowym sezonie 2004/05. Było to o tyle dziwne, że w bliźniaczo podobnych przypadkach pięciu innych klubów ten sam Trybunał degradacje podtrzymał. Związek zapowiedział kasację. Z przyczyn proceduralnych wniosek do SN wpłynął dopiero 16 grudnia.

Widzew od początku był pewny swego. Nieoficjalnie mówiło się w środowisku, że superbogaty właściciel klubu Sylwester Cacek nie po to wynajął kancelarię adwokacką za 400 dolarów za godzinę, by nie wygrywać spraw przed dowolnym sądem. Wszyscy w klubie do dziś są przekonani, że SN odrzuci skargę. Skąd zatem nagle propozycja złożona PZPN? - Sąd to jednak ryzyko. Do końca nigdy nie wiadomo jaki zapadnie wyrok. Myślę, że działacze Widzewa zdają sobie sprawę, że tylko wycofanie wniosku w stu procentach gwarantuje im bezpieczeństwo - mówi anonimowo jeden z działaczy. Wszyscy jak jeden mąż odmawiają nawet nieoficjalnej odpowiedzi na pytanie - czy to etycznie w porządku, by związek za pieniądze rezygnował z dochodzenia swoich praw, o których słuszności jest w dodatku przekonany.

A jak wyjaśnić to, że propozycja zbiegła się w czasie z faktem, że prezes Widzewa Marcin Animucki... wszedł do zarządu PZPN? On sam kategorycznie odrzuca jakiekolwiek podejrzenia. - Przypominam, że na styczniowym zjeździe wybrano mnie jako przedstawiciela PLP, czyli spółki zrzeszającej wszystkie kluby pierwszoligowe. We władzach związku nie jestem reprezentantem wyłącznie Widzewa - twardo mówi Animucki.

Jak się jednak okazuje, wycofanie skargi będzie wymagało czegoś jeszcze. - Jestem specjalnym pełnomocnikiem związku w tej sprawie i tylko ja mam prawo kontaktować się z Sądem Najwyższym. I tylko zarząd może mnie tej funkcji pozbawić - wyjaśnia Krzysztof Malinowski, szef Związkowego Trybunału Piłkarskiego, drugiej i ostatniej, po Wydziale Dyscypliny, instancji dyscyplinarnej w PZPN. Po czym oznajmia niespodziewanie: - Nic nie wiem o żadnej propozycji Widzewa. Dla mnie problem nie istnieje. Czekam na wyznaczenie terminu rozprawy przez SN.

Ale na pytanie - co by było, gdyby zarząd jednak polecił mu wycofanie skargi, i do kiedy taki ruch jest możliwy - odpowiada: - W każdej chwili do dnia rozpoczęcia rozprawy. Nawet już po wyznaczeniu terminu...

W zespole prasowym Sądu Najwyższego dowiedzieliśmy się, że data powinna być znana do końca lutego, a sama rozprawa - odbyć się w ciągu następnych dwóch miesięcy. Władze PZPN będą więc miały wystarczająco dużo czasu, by pochylić się nad ofertą Widzewa. Zarząd zbiera się co trzy tygodnie, najbliższy - w pierwszych dniach marca.



Zobacz także
  • Sędzia Gilewski chce jechać na mundial
  • Prezes PZPN wziął firmę, która promuje bukmachera
  • Andrzej B. Andrzej B. posiedzi co najmniej miesiąc

Najnowsze informacje