Sport.pl

Tomasz Sikora myśli o zmianie taktyki strzelania

PRZEGLĄD PRASY. Na strzelnicy nikt mi nie przeszkadzał. Gdyby narty nie jechały, albo coś innego zawiodło mógłbym mieć pretensje do serwisu. Nic takiego się nie stało, pudła to wyłącznie moja wina - mówi Tomasz Sikora w wywiadzie dla Rzeczpospolitej. Gdyby nie ostatnie pudło, Polak najprawdopodobniej zdobyłby złoty medal.
- Ostatni strzał w ogóle mnie nie stresuje, tak było dzisiaj i tak jest we wszystkich moich startach. Nie mam z tym problemu. Niestety nie wiem także, dlaczego często wtedy nie trafiam - mówi Sikora, który we wtorek zajął dziewiąte miejsce w biegu na 20 km podczas biatlonowych mistrzostw świata w koreańskim Pyeongchang.

- Może przyszedł czas, żeby coś dopilnować, zrobić po czterech strzałach przerwę. Zazwyczaj trenerzy tego nie zalecają, ale muszę poszukać jakiegoś rozwiązania w ostatnim biegu mistrzostw - zastanawia się nasz zawodnik.

Przed Sikorą jeszcze jedna szansa na medal - sobotni bieg masowy, w którym podczas igrzysk olimpijskich zdobył srebro. - Liczę na to, że w końcu normalnie strzelę. Na trasie czuję się coraz pewniej i mam nadzieję, że tak pozostanie. Zazwyczaj bywało tak, że gdy byłem pod ścianą, to presja mi pomagała.

Trener Bondaruk nie chce zmian w sposobie strzelania Sikory - czytaj tutaj »


Więcej o: