Sport.pl

Lato kontra Piechniczek. Czy i w jakim stylu wyrzucą Beenhakkera?

- Jestem z Leo na dobre i na złe - zapewnił piłkarzy prezes PZPN Grzegorz Lato, choć polska myśl trenerska z Antonim Piechniczkiem i Jerzym Engelem na czele robi wszystko, by się Holendra pozbyć
Winy Beenhakkera, Engela, Piechniczka »

- Gdybym ja był prezesem, to złapałbym go za krawat i kazał stąd wypiep... - mówił we wtorkowej "Polsce The Times" Piechniczek, wiceprezes związku.

- Jest zaślepiony nienawiścią do Beenhakkera. Zrobi wszystko, by go wyrzucić. Na razie na Latę nie ma jednak wielkiego wpływu - twierdzi jeden z działaczy PZPN.

Kilka dni temu prezes Lato kategorycznie zabronił Beenhakkerowi podjęcia dodatkowej pracy, ale dodał, że w czasie wolnym selekcjoner może robić, co chce. I Holender został doradcą technicznym Feyenoordu. Robi to za darmo, twierdzi, że z miłości do klubu. Współpraca selekcjonera z klubem wymyka się jednak europejskim standardom, każda silna federacja domagałaby się, aby trener skoncentrował się wyłącznie na pracy z kadrą.
PZPN zerwie kontrakt z Beenhakkerem za pracę dla Feyenoordu?


Holender twierdzi, że obowiązków w kadrze nie zaniedba. Ale mecz o wszystko w eliminacjach mundialu z Irlandią Północną już za miesiąc. Tymczasem w ostatni weekend selekcjoner obserwował kandydata do gry na lewej obronie Feyenoordu Youssefa El-Akchaouiego z NEC Nijmegen. W lidze francuskiej napastnik Auxerre Ireneusz Jeleń grał wtedy przeciw Ludovikowi Obraniakowi, który ma szansę zostać reprezentantem Polski.

- Dla polskiego trenera praca selekcjonera jest najwyższym wyróżnieniem, przez myśl nam nie przeszło, by łączyć ją z pracą w klubie - mówi "Gazecie" dyrektor sportowy PZPN Jerzy Engel. On sam trenerem kadry został 1 stycznia 2000 roku, ale w środowisku nie jest tajemnicą, że jeszcze przez pół roku nieoficjalnie doradzał swojemu następcy Dariuszowi Wdowczykowi w Polonii Warszawa. Tak jak dziś Beenhakker Feyenoordowi, czyli bez pensji i kontraktu. - To nieprawda, 31 stycznia przekazałem wszystkie obowiązki - mówi Engel.

- Formalnie nie było żadnej zgody na współpracę i nie pamiętam, jak dokładnie było. Ale jak znam Jurka, to pewnie na Polonii bywał - wspomina Listkiewicz. Po zdobyciu tytułu mistrza Polski Engel został wyróżniony przez klub jako jeden z czterech twórców sukcesu.

Antoni Piechniczek łączy trzy funkcje: wiceprezesa PZPN, senatora i... doradcy Odry Wodzisław. Za tę ostatnią dostaje 3 tys. zł miesięcznie. Wiceprezesem jest społecznie, ale... prezes Lato dał mu już jedną nagrodę uznaniową. Ostatnio podpadł jednak prezesowi, gdy wbrew ustaleniom ujawnił mediom, że Holender pytał w PZPN o zgodę na doradzanie Feyenoordowi. Gdy Piechniczek nie poleciał na mecz z Walią, Lato tłumaczył wiceprezesa obowiązkami w Senacie. Senator to zdementował: "Nie poleciałem, bo dobrze przewidziałem, co wydarzyłoby się dalej. Na lotnisku prezesa Latę najserdeczniej witał menedżer Jan de Zeeuw. Na tym właśnie lotnisku moje drogi rozeszłyby się z panem prezesem. Jego zabrano by do hotelu, w którym mieszka kadra, a ja zostałbym zostawiony samemu sobie. Jestem człowiekiem zbyt doświadczonym, by nie wiedzieć, że całość miała być wyreżyserowanym upokorzeniem mnie przez Beenhakkera" - tłumaczył "Sportowi".

W czwartek Lato ma spotkać się z Beenhakkerem podczas meczu Lecha z Udinese. - Dopiero wtedy umówimy się na poważną rozmowę - mówi "Gazecie" prezes.

Lato się miota - wie, że Holender wciąż cieszy się poparciem kibiców, a przede wszystkim piłkarzy. Podobno nawet lubi się z Beenhakkerem.

Leo i Feyenoord? Czemu nie? - czytaj tutaj »


Więcej o: