Sport.pl

Beenhakker znowu stawia na Boruca

Bramka reprezentacji Polski to miejsce, gdzie rywalizacja jest szczególna. Upadający idol Boruc walczy z aspirującym do miana wschodzącej gwiazdy Fabiańskim. Choć dawno nie było meczu takiego jak z Walią, gdzie obaj kandydaci do dresu z numerem 1 mieliby minimalny wkład w grę drużyny, to jednak Leo Beenhakker ogłosił, że właśnie na jego podstawie zdecydował, na kogo postawić w marcowej grze o punkty eliminacji mundialu w Belfaście. Nazwiska oczywiście nie zdradził.
"Boimy się, że Boruc się załamie"

W środę piłkarze Johna Toshacka oddali na polską bramkę sześć strzałów, zaledwie jeden celny. Beenhakker użył więc innych kryteriów w ocenie Fabiańskiego i Boruca. Zdecydować musiała gra na przedpolu. To najsłabsza strona bramkarza Celticu, Boruc woli interwencje na linii lub pojedynki sam na sam, w których uchodzi za mistrza. W środę to on jednak wypadł lepiej. Niczego nadzwyczajnego nie dokonał, ale Fabiański kilka razy wypuszczał piłkę, raz źle i niepotrzebnie wyszedł do Bellamy'ego, choć przy Walijczyku był jeszcze Żewłakow. Gdyby stoper Olympiakosu nie naprawił wpadki młodego bramkarza, wybijając piłkę z pustej bramki, miałaby ona decydujący wpływ na wynik.
Dzięki meczowi z Walią Boruc znów numerem 1


A więc wszystko wskazuje na to, że w Belfaście zagra Boruc. Tym, którzy uważają, że osobiste kłopoty, afery w klubie i poza nim, a także kilka kuriozalnych bramek, które zawalił, zniechęcą Leo Beenhakkera, przypomnę, że Holender trudnych piłkarzy uwielbia. Na zgrupowaniu w Portugalii, gdy zobaczył bramkarza Celticu, wyściskał go jak dawno niewidzianego syna. Oczywiście nie krnąbrny charakter Boruca będzie decydował, ale zdaje się, że to nie jest to dla Leo przeszkoda.

Beenhakker był wściekły po kiksie na Słowacji, po którym Polska straciła pozycję lidera w grupie. Wtedy ogłosił, że Boruc nie jest już u niego nr 1. Dziś złość najwyraźniej mu przeszła.

Więcej komentarzy Dariusza Wołowskiego na blogu "W polu karnym" - czytaj tutaj »


Więcej o: