Sport.pl

Rafał Ulatowski: W bramce Rogera nie było przypadku

W bramce Rogera nie było przypadku. Strzelał na wysokości ławki rezerwowych, więc widzieliśmy, jak przed kopnięciem piłki spogląda, gdzie stoi walijski bramkarz - mówi Sport.pl Rafał Ulatowski, asystent Leo Beenhakkera
Zobacz bramkę Rogera na Zczuba.tv  »

Dziesięć minut przed końcem bezbarwnego meczu w Vila Real St. Antonio Marcin Wasilewski zagrał do Rogera. Brazylijczyk z polskim paszportem spojrzał w kierunku bramki i zrobił coś, na co nie poważyłby się żaden chyba Europejczyk. Z brazylijską fantazją kopnął piłkę zewnętrzną częścią buta i przelobował kompletnie zaskoczonego walijskiego bramkarza. Po chwili rzucił się w objęcia Leo Beenhakkera. - W bramce Rogera nie było przypadku. Strzelał na wysokości ławki rezerwowych, więc widzieliśmy, jak przed kopnięciem piłki spogląda, gdzie stoi walijski bramkarz - mówi Ulatowski.

- Pamiętam oczywiście, że chwilę wcześniej próbował dośrodkowywać z rogu boiska krzyżakiem. To taka nacja, kieruje się instynktem, czasami wywołując zachwyt, a czasami irytację - dodaje asystent Leo Beenhakkera.

- Zdajemy sobie sprawę, że nigdy nie wiadomo, czy na boisko wychodzi Roger, który będzie psuł akcje, czy ten, który jednym błyskiem geniuszu wygra nam mecz. Ale w naszym zespole nie ma wielu piłkarzy, których stać na takie niekonwencjonalne zagranie. Brazylijczyk w dobrej formie robi różnicę - mówi Ulatowski.

Asystent trenera reprezentacji przyznaje, że bohater meczu z Walią od dłuższego czasu jest daleki od idealnej formy. - Gdyby Roger był zbawcą reprezentacji, w każdym meczu grałby od pierwszej do ostatniej minuty, tymczasem w meczach z Litwą i Walią był rezerwowym. W pierwszym meczu spisał się słabo, w drugim do strzelenia gola też nie grał wybitnie -mówi.

- Dużo było szumu o jego odejściu z Legii. Został, ale to nie znaczy, że jest nieszczęśliwy i nie będzie potrafił się zmobilizować na mecze w ekstraklasie. Jemu piłka sprawia niebywałą radość. Po prostu na dobry mecz musi się złożyć wiele czynników. W środę zagrało wszystko i Roger został bohaterem - tłumaczy Ulatowski.

Roger: Nie jest tak, że bym tego nie powtórzył - czytaj tutaj »